kontakt

wtorek, 1 kwietnia 2014

Prima aprilis, czyli jaja jak berety!

             Żarty, dowcipy, kawały, jaja prima aprilisowe mają bawić, ale różnie z tym bywa. Co by jednak nie mówić, świadczą o rodzaju poczucia humoru żartownisia. Wejścia typu – pobrudziłeś się sadzą czy tusz ci się rozmazał, nie są najwyższego lotu. Klasyka dowcipów jeszcze dycha, ale zdycha. Czasem zdarza się list, gdzie na kopercie widnieje adnotacja - „Piszę w ostatniej chwili, to stało się nagle. Nasz córka zachorowała” - czy wersja druga - „Jestem w ciąży”. W wydaniu „odwrotnym” może być – Mąż panią zdradza” czy „Od dawna spotykam się z pani mężem i planujemy wspólne życie”. 
              Klasyki ciąg dalszy...
 
           Można jednak „po bandzie”. Podłożyć takie „cuś” i uciech co niemiara!











             To już "czarny humor", poza klasyfikacją!
             W krajach anglojęzycznych 1 kwietnia jest nazywany „Dniem Głupców” (April Fools’ Day lub All Fools’ Day). 
 
            Z kolei w krajach o korzeniach germańskich dzień ten jest nazywany po prostu „1 kwietnia", a żart określa się jako Aprilscherz lub np. Aprilskämt (Szwecja). We Francji Prima aprilis jest określany jako „Dzień kwietniowej ryby” (Jour du poisson d’avril) a pierwszokwietniowe żarty nazywane są „kwietniowa ryba” (Poisson d’avril).





 
              W Szkocji znany jest jako „polowanie na głupca” (Hunt the gowk Day), na Litwie „Dzień kłamcy” (Melagio diena), w Portugalii „Dzień kłamstwa” (Dia da mentira), a w Rosji „Dzień śmiechu” (Dien smiecha).
             W krajach hiszpańskojęzycznych odpowiednikiem Prima aprilis jest 28 grudnia - Día de los Santos Inocentes - katolickie święto Dzień Niewiniątek. 



           Dobry żart, tymfa wart! 
               Ale jak nie jest dobry, nerwy mogą ponieść...


1 komentarz:

  1. Żarty - żartami, ale mi nie do śmiechu, kiedy mnie dotyczą! Tak każdy żartujący sobie myśli, kiedy żart nie jest nawet - tynfa wart!

    OdpowiedzUsuń