kontakt

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 grudnia 2013

My, Ślonzoki

Ostatnio Sąd Najwyższy rozpatrywał skargę kasacyjną Prokuratury Okręgowej w Opolu, która nie zgadzała się z wpisem Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej do Krajowego Rejestru Sądowego. Postanowienie o wpisie wydał w grudniu 2011 r. Sąd Rejonowy w Opolu, a utrzymał je w mocy opolski Sąd Okręgowy.
Sąd Najwyższy uchylił to postanowienie, więc Stowarzyszenie Osób Narodowości Śląskiej nie może być wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego, bo takiego narodu nie ma.
Co prawda, to prawda! Definicja „narodu” jako takiego nie istnieje, przejawia się głównie w świadomości swych członków.
W zasadzie chodzi o większą sprawę, o autonomię Śląska, o którą walczy Ruch Autonomii Śląska. „Ale to już było i…” można by śpiewać z Marylą Rodowicz.
Autonomię gwarantował Statut Organiczny z 1920 r. Ślązacy mieli własny skarb i Sejm, tylko część podatków była przekazywana do Warszawy. Sytuacja zmieniła się i 6 maja 1945 roku, kiedy Krajowa Rada Narodowa wydała dekret o zniesieniu statutu i Śląsk swoją autonomię stracił.
RAŚ powstał w 1990 roku. Dzisiaj ma około 7 tys. członków, nie tylko na Śląsku, ale też w Niemczech, czy USA. 
My nie som Niemcy, ani Poloki, my som Ślonzoki! A jak! 
               Trudno się dziwić, że Sąd Najwyższy cyknął. Gdyby co, pierwsi w kolejce po „narodowość” stanęli by Kaszubi.
A za nimi być może Poznaniacy, Mazurzy i Górale, którzy już nie raz, swoją kulturalną odrębność podkreślali.
Naród to w zasadzie wspólnota o podłożu etnicznym, gospodarczym, politycznym, społecznym i kulturowym. Właśnie! Wspólnota! A co jeśli jakaś grupa etniczna tej wspólnoty z „mędrcami z Wiejskiej”, decydującymi o wszystkim i o wszystkich, nie czuje?
Cicho być!




sobota, 7 września 2013

Graffiti włamywaczy

             W kilkunastu większych miastach w Anglii policja odkryła specyficzne „graffiti”. Włamywacze znaczą kredą domy, zostawiając sobie w ten sposób wiadomości. Największą uwagę zwracają na osoby starsze i samotne.
               Wiadomości, które policja nazwała Kodem Da Pinci, mówią, czy dom jest wyposażony w alarm, czy mieszkańcy są bogaci, jak się zachowują itp.
               Policja rozprowadza ulotki informacyjne, znaki używane przez włamywaczy umieszczono również na Twisterze.
              Wygląda na to, że tym razem Anglicy są „do tyłu”. Podobne metody znaczenia domów stosowano w Polsce już przed wojną.


piątek, 5 lipca 2013

Ścierwo ekspert

             Kielecki biznesmen na internetowym forum został nazwany „żydowskim ścierwem" i „grubym Żydem". Sprawę skierował do sądu, ale prokuratura nie dopatrzyła się znieważenia. Biegła, którą była radomianka Marzena Borowska, nazwała wpisy „stereotypowymi", „ironicznymi" i „satyrycznymi". (Prze)biegła jest nauczycielką w Zespole Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej w Radomiu. Ukończyła filologię polską na UMCS-ie W Lublinie i filologię angielską w Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Obecnie pisze doktorat z językoznawstwa na UMCS w Lublinie.
Pisze też wiersze, wydała m.in. tom „Requiem dla Smoleńska".
           Faktycznie, jaja jak berety! Trzeba mieć swoiste poczucie humoru, by tak to potraktować!
             Wpisy pochodziły z 2011 r. Borowska oceniła, że to „drwina wobec osoby będącej szefem firmy". Dodała również, że „nie są to treści ani uwłaczające godności, ani wyrażające lekceważenie i pogardę. Nie stanowią nawoływania, nakłaniania, podżegania czy podburzania w celu wywołania niechęci". Uznała, że określenie „typowi rasowi Żydzi" odnosi się do „stereotypowych cech Żydów".
             Wszystko jasne! Czego się ludzie czepiają?! Żyd to Żyd!
             Po burzy w mediach, Prokuratura Okręgowa w Kielcach ponownie zajmie się śledztwem w sprawie wpisów w Internecie. Może tym razem biegła(y będzie bardziej biegła(y) i kumata(y)?
Swoją drogą, była już chytra baba z Radomia, teraz błysnęła biegła. Miasto intelektualnie się rozwija!


środa, 12 czerwca 2013

Jak rząd propagandowo robi społeczeństwo w ciula

           Avram Noam Chomsky (ur. 7 grudnia 1928 w Filadelfii) to amerykański lingwista, filozof, działacz polityczny. Jest jeden z najczęściej cytowanych naukowców na świecie. Język jest według Chomsky'ego nieskończonym zbiorem zdań, generowanych za pomocą skończonej liczby reguł i słów. Opracował tzw. hierarchię Chomsky'ego - klasyfikację gramatyk języków formalnych. Zajmuje się również manipulacją językową, chwytami propagandowymi. Jego klasyfikacja „chłytów” jest czymś, co powinno być intelektualnym alarmem na co dzień. 
1. Odwróć uwagę
              Kluczowym elementem kontroli społeczeństwa jest strategia polegająca na odwróceniu uwagi publicznej od istotnych spraw i zmian dokonywanych przez polityczne i ekonomiczne elity, poprzez technikę ciągłego rozpraszania uwagi i nagromadzenia nieistotnych informacji. Strategia odwrócenia uwagi jest również niezbędna, aby zapobiec zainteresowaniu społeczeństwa podstawową wiedzą z zakresu nauki, ekonomii, psychologii, neurobiologii i cybernetyki. „Opinia publiczna odwrócona od realnych problemów społecznych, zniewolona przez nieważne sprawy. Spraw, by społeczeństwo było zajęte, zajęte, zajęte, bez czasu na myślenie, wciąż na roli ze zwierzętami”.

2. Stwórz problemy, po czym zaproponuj rozwiązanie
            Ta metoda jest również nazywana „problem – reakcja – rozwiązanie”. Tworzy problem, „sytuację”, mającą na celu wywołanie reakcji u odbiorców, którzy będą się domagali podjęcia pewnych kroków zapobiegawczych. Na przykład: pozwól na rozprzestrzenienie się przemocy, lub zaaranżuj krwawe ataki tak, aby społeczeństwo przyjęło zaostrzenie norm prawnych i przepisów za cenę własnej wolności. Lub: wykreuj kryzys ekonomiczny aby usprawiedliwić radykalne cięcia praw społeczeństwa i demontaż świadczeń społecznych.

3. Stopniuj zmiany
             Akceptacja społeczna ma to do siebie, że człowiek „przyzwyczaja się” do zmian na gorsze tylko do określonego poziomu. Przesuwaj granicę stopniowo, krok po kroku, przez kolejne lata. W ten sposób przeforsowano radykalnie nowe warunki społeczno-ekonomiczne (neoliberalizm) w latach 1980 i 1990: minimum świadczeń, prywatyzacja, niepewność jutra, elastyczność, masowe bezrobocie, poziom płac, brak gwarancji godnego zarobku – zmiany, które wprowadzone naraz wywołałyby rewolucję.

4. Odwlekaj zmiany
             Kolejny sposób na wywołanie akceptacji niemile widzianej zmiany, to przedstawienie jej jako „bolesnej konieczności” i otrzymanie przyzwolenia społeczeństwa na wprowadzenie jej w życie w przyszłości. Łatwiej zaakceptować przyszłe poświęcenie, niż poddać się mu z miejsca. Do tego społeczeństwo, masy, mają zawsze naiwną tendencję do zakładania, że „wszystko będzie dobrze” i że być może uda się uniknąć poświęcenia. Taka strategia daje społeczeństwu więcej czasu na oswojenie się ze świadomością zmiany, a także na akceptację tej zmiany w atmosferze rezygnacji, kiedy przyjdzie czas.

5. Mów do społeczeństwa jak do małego dziecka
              Większość treści skierowanych do opinii publicznej wykorzystuje sposób wysławiania się, argumentowania czy wręcz tonu protekcjonalnego, jakiego używa się przemawiając do dzieci lub umysłowo chorych. Im bardziej usiłuje się zamglić obraz swojemu rozmówcy, tym chętniej sięga się po taki ton. „Jeśli będziesz mówić do osoby tak, jakby miała ona 12 lat, to wtedy, z powodu sugestii, osoba ta prawdopodobnie odpowie lub zareaguje bezkrytycznie, tak jakby rzeczywiście miała 12 lub mniej lat”

6. Skup się na emocjach, nie na refleksji
              Wykorzystywanie aspektu emocjonalnego to klasyczna technika mająca na celu obejście racjonalnej analizy i zdrowego rozsądku jednostki. Co więcej, użycie mowy nacechowanej emocjonalnie otwiera drzwi do podświadomego zaszczepienia danych idei, pragnień, lęków i niepokojów, impulsów i wywołania określonych zachowań.

7. Utrzymaj społeczeństwo w ignorancji i przeciętności
             Spraw, aby społeczeństwo było niezdolne do zrozumienia technik oraz metod kontroli i zniewolenia. „Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i przeciętna na ile to możliwe, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami była dla niższych klas niezrozumiała”.

8. Utwierdź społeczeństwo w przekonaniu, że dobrze jest być przeciętnym
           Spraw, aby społeczeństwo uwierzyło, że to „cool” być głupim, wulgarnym i niewykształconym.

9. Zamień bunt na poczucie winy
           Pozwól, aby jednostki uwierzyły, że są jedynymi winnymi swoich niepowodzeń, a to przez niedostatek inteligencji, zdolności, starań. Tak więc, zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, jednostka będzie żyła w poczuciu dewaluacji własnej wartości, winy, co prowadzi do depresji, a ta do zahamowania działań. A bez działań nie ma rewolucji!

10. Poznaj ludzi lepiej niż oni samych siebie
          Przez ostatnich 50 lat szybki postęp w nauce wygenerował rosnącą przepaść pomiędzy wiedzą dostępną szerokim masom, a tą zarezerwowaną dla wąskich elit. Dzięki biologii, neurobiologii i psychologii stosowanej „system” osiągnął zaawansowaną wiedzę na temat istnień ludzkich, zarówno fizyczną jak i psychologiczną. Obecnie system zna lepiej jednostkę niż ona sama siebie. Oznacza to, że w większości przypadków ma on większą kontrolę nad jednostkami, niż jednostki nad sobą.

          Nic dodać, nic ująć! Patrząc na poczynania polskiego rządu rodzi się refleksja, że nasi ministrowie są niezwykle „pojętni” na sugestie Chomsky'iego i stosują je wprost „organicznie”. Pewnie jeszcze, jako suplement, posługują się wskazówkami zawartymi w nieśmiertelnym dziele „Książę” Niccolò Machiavelliego.


środa, 22 maja 2013

Panie! Bezmózgowcy i agenci! Mówią, że byli tam, gdzie ich nie było!

             Spór „Lecha” z „Borsukiem” przypomina festiwal piosenki żołnierskiej. Jak to zauważył ongiś Jan Pietrzak – im dalej od wojny, tym więcej partyzantów!
Przepychanka na zasadzie - To ja! Ja byłem najważniejszy! Ja dowodziłem! - żenuje, ale również obnaża po raz któryś miałkość myśli, przede wszystkim Lecha Wałęsy.
Nikt rozsądny nie neguje znaczącej roli Lecha Wałęsy podczas sierpniowych strajków, ale trudno słuchając relacji świadków wątpić, iż mózgiem robotniczych wystąpień był Bogdan Borusewicz. Wystąpienia Lecha Wałęsy coraz bardziej ocierają się o mitomanię - Przeskoczyłem mur i obaliłem komunizm! - to już nawet przestaje być śmieszne.
            Słowa Henryki Krzywonos, która w wywiadzie udzielnemu tygodnikowi „Wprost” powiedziała, że to nie Lech Wałęsa był przywódcą strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. , a Bogdan Borusewicz, obecny marszałek Senatu, wywołały burzę w necie i mediach. 
             W zasadzie nie ma o czym dyskutować, gdyż dżentelmeni o faktach nie rozmawiają. Do tej kategorii jednak Lecha Wałęsę trudno zaliczyć. Zawsze jakoś odnosiłem wrażenie, że jest tylko figurantem, któremu woda sodowa rozsadza mózg.
             Dla przypomnienia, bo „Lechu” pamięć ma krótką. - Krzywonos powiedziała prawdę - stwierdził Andrzej Kołodziej, zastępca Wałęsy w prezydium MKS. - Do czasu Sierpnia ’80 Wałęsa nie był nikim specjalnym, po prostu jednym z robotników. Potwierdził również, że to Borusewicz wymyślił strajk i „wyznaczył Lecha" na „przywódcę”ze wzgędu na jego niekwestionowaną charyzmę.
             Problem w tym, że dokumenty (m.in. również film „Robotnicy’80”) wyraźnie mówią, iż Wałęsa chciał strajk skończyć 16 sierpnia, po podpisaniu porozumienia z dyrektorem stoczni odnośnie podwyżek – pensja 2 tys. zł, a dla niego gwarancja powrotu do pracy. Byłby to więc tylko „protest o kiełbasę”. Robotników spod bramy zawróciła Alina Barbara Pienkowska, żona Bogdana Borusewicza.
             Wałęsa nawet się nie zająknął o więźniach politycznych. Tylko twarda psotawa Andrzeja Gwiazdy i „Borsuka” spowodowała, że z więzienia wypuszczono m.in. Jacka Kuronia i Adama Michnika.
             Pomijając kwestię „Bolka”, Wałęsie wyraźnie puszczają nerwy. Insynuacje o bezmózgowiu Henryki Krzywonos i agenturalności „Borsuka”, to już słoma z butów.
Bogdan Borusewicz milczy. I słusznie. Kodeks Boziewicza wyraźnie mówi o tzw. zdolności pojedynkowej. Z niektórymi ludźmi po prostu się nie dyskutuje, nie ma sensu. Być może BB wychodzi z założenia – woźnica nie jest ,mnie w stanie obrazić.
            A wytrysk z mózgu Wałęsy, słowa - ja się wypowiadam w czasie i przestrzeni - określają go najlepiej. Tylko ta przestrzeń jest chyba krzywoliniowa, zapętlona we wstęgę Möbiusa.
I jeszcze jedno. Po co w ogóle ta dyskusja, jak wszem i wobec wiadomo, że strajkiem dowodzili bracia Kaczyńscy!


sobota, 4 maja 2013

Włączam, a nie włanczam!

            W państwie opisanym przez George’a Orwella w powieści „Rok 1984” obowiązującym językiem była nowomowa. W założeniu był to fałszywy obraz rzeczywistości, przekreślający możliwość samodzielnego myślenia i wyrażania sądów. Wprowadzone „słowa klucze” same w sobie nic nie znaczą, to wielokrotnie przeżuta papka, kalki językowe i frazesy. „By Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej, „Nie śpij! Wróg czuwa!”, „Bimber przyczyną ślepoty” - przykłady można mnożyć.
           O dziwo, nowomowa w wydaniu codziennym trafiła na salony. Już nikt nie mówi, że było fajnie, wyjątkowo, odlotowo, teraz musi być zajebiście, zajefajnie, cool czy jezzy. 

  Scyzoryk mi się kieszeni otwiera, gdy ktoś wyłancza telewizor (czym – kurwa – wyłancznikiem?!), mówi o większej połowie, cofa się do tyłu, czyta tą książkę. Coś jest na rzeczy! Dokładnie! Dżezus!
To „cofanie do tyłu”, masło maślane, to potoczne określenie tzw. pleonazmów. Pierwsza cześć wypowiedzi zawiera bowiem te same treści, które występują w części drugiej. Najczęściej pojawiają się następujące potworki:
- tylko i wyłącznie
- okres czasu
- potencjalne możliwości
- w dniu dzisiejszym
- w miesiącu styczniu, marcu itd.
- fakt autentyczny (!). To już zupełne kuriozum, płynące „z ustów” nawet ludzi kultury, prezenterów i komentatorów.
             I jeszcze jeden potworek! Nic nie można „wziąść”! W języku polskim nie ma takiego słowa! Można jedynie wziąć!
  Inne przykłady zamąceń językowych.
Tworzywo sztuczne to plastik lub plastyk, ale forma plastyk ma charakter dwuznaczny, gdyż tak określany jest artysta plastyk. Lepiej więc mówić plastik.
Poszedł po najmniejszej linii oporu czy poszedł po linii najmniejszego oporu? Jedynie poprawna konstrukcja to iść po linii najmniejszego oporu. Przecież chodzi tu o najmniejszy opór, a nie o najmniejszą linię.
Oryginalny czy orginalny? Tylko oryginalny! Jednak wyraz ten czytać można w dwojaki sposób - zarówno oryginalny, jak i orginalny.
Wysyłamy wiadomość SMS. Mniej oficjalnie SMS-a, a nawet więcej SMS-ów. Wysyłamy bądź dzwonimy pod numer, a nie na numer. Puryści językowi akceptują jedyną formę listu elektronicznego – e-mail. Nie może być email, mejl, imejl! Potocznie można pisać mejle, co zaakceptowała już Rada Języka Polskiego.
A propos języka SMS-ów, tych różnych nara, wporzo, 3maj się! To zupełnie inna bajka! Podobnie jak żargon programistów i legendarne słownictwo oraz gramatyka milicjantów.


czwartek, 2 maja 2013

Przed melanżem był ostry bifor

Komunikacja werbalna między ludźmi jest podstawą porozumienia, dociera do nas w ten sposób, ale 38% to dźwięk, 7 % słowa (pismo). Reszta to mowa ciała.
Jest się nad czym „głowić”, by sensownie i efektywnie przekazywać treści, czyli „aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa”
Mowa, język się zmienia, czasem żyje własnym życiem. Czasem pewne słowa się przyjmują, czasem nie. W zasadzie dokładnie nie wiadomo dlaczego. Nic nie zastąpi już hot doga, pendriva czy weekendu.
Z drugiej strony słowa pojawiają się i znikają zgodnie z modą, zmieniają też znaczenie. To co wczoraj było trendi, cool czy jezzi, dzisiaj jest już passé.
Specyficzny język sms-owy, slang programistów czy nawet słowotwórczość ulicy, wchodzą do codziennego użytku i czasem trudno się w tym rozeznać. Taka mała encyklopedia chu iz chu.
 
Leming
Bezkrytycznie wierzy w to, co usłyszał w telewizji, albo przeczytał w Internecie. Przyjmuje to jako prawdę objawioną, ale sam o swoim intelekcie ma wysokie mniemanie. Taki trochę przeciętniak. Praca, TV, raty, żona i dzieci. Polska młoda sfera średnia, uosobienie mieszczaństwa z niejakimi ambicjami.
Gostek - chłopak, koleś, koleżka
Jezzi - coś na topie, inaczej trendy, cool.
Lajt - Luźno, spokojnie, bezproblemowo.
Bifor – alkoholowa zaprawka przed docelową imprezą.
Hejter
Gościu, któremu nic się nie podoba, wszystko jest głupie, powielane i robione dla szmalu. Jednym słowem - wieczny malkontent. Nie potrafi cieszyć się sukcesem kogoś innego. Wyraz swojemu nastawieniu na „be” daje wyraz na wszelkich możliwych forach, we wszystkich dyskusjach. 
Hipster
Sam siebie przypisuje do kontrkultury, czy też kultury alternatywnej. Ubiera się w lumpeksach w rzeczy, które swoją młodość miały, gdy on skakał gazety na podłogę. Często nosi ze sobą stary, ruski aparat, którym wali jakieś „artystyczne” fotki. Podkreśla jaki to on jest wrażliwy na otoczenie i nieszczęście zwierząt. Często jest to tylko stylizacja, a ciuchy są najwyższej marki. Trochę kojarzy się z niedzisiejszym hippisem.
Melanż - najprościej mówiąc ostra popijawa, gdzie dzieje się, oj dzieje! Trendi jest zapalić „marychę” (staff). Często na melanżach spotykać można fajki wodne (szisze do tytoniu smakowego oraz bongo do staffu). Odbywać się może w różnych miejscach począwszy od ogniska w lesie, a skończywszy na luksusowym wnętrzu.
Na melanżach płeć jest (musi być) mieszana, najczęściej 50/50. Dziewczyny powinny wiedzieć, co je może czekać i czego się od oczekuje.
Bajter - podrabia styl innej osoby (rapowanie, malowanie graffiti). Określenie rodem z kultury hip-hop
Faszering - libacja w grupie.
 Bikejka - zbitka liter B.K., a oznacza białe kozaczki. Jest to kobietka ubierająca się w białe kozaczki, jeansy biodrówki z cekinami, niezależnie od obwodu bioder i brzucha i różowe (czasem czarne lub białe), obcisłe bluzki nad pępek. W pępku powinien być kolczyk. Na języku też. Włosy obowiązkowo platynowy blond, w najgorszym razie smoliście czarne, ostatecznie „borsuk, ale już obciach. W uszach kolczyki typu „obręcze”. Taka paris hilton dla ubogich, ale sobie się podoba. Na dyskotekach zawsze ma powodzenie.
Fail coś „nie halo”, „nie bangla”. Po prostu coś nieudanego, do dupy.
Fokson totalna lufa, odjazd „po spożyciu”. Inaczej kapa, foka, dojazd, zajeba, rakietixon.
Gringo - siedzi pod sklepem w charakterystyczny dla Meksykanów sposób. Preferuje najtańsze trunki, byle się najebać.


 Geek
Gościu specyficznie uzdolniony (najczęściej informatyk), wyraża się zwrotami często niezrozumiałymi dla zwykłego człowieka. Nawiedzony, ze specyficznym poczuciem humoru. Czai go tylko własne środowisko. Klasyk na ubiór nie zwraca najmniejszej uwagi, preferuje rozciągnięte swetry. Odmiana z wyższej półki stylizuje się na pełen markowy luz.
Mainstream - (ang. główny nurt) - aktualnie panujący trend, coś co jest popularne, znane bardzo szerokiej widowni, co „się sprzedaje”. Często jest to synonim kultury popularnej.
Slamowanie poezja na żywo, głownie improwizowana. Prezentacje są najczęściej bardzo ekspresyjne, w klimacie typowej knajpy. W recytowaniu tych wierszy ważniejsza jest forma przekazu niż sama treść. Słowa powszechnie uważane za wulgarne są kanwą wierszy.
Lamer - wie niewiele o komputerach lub grach komputerowych, ale jednocześnie ma bardzo duże mniemanie o sobie. Poucza innych, wymądrza się, łamie netykiete, nie ma skrupułów przed używaniem chetów. Określenie bardzo pogardliwe, mniej negatywny jest noob.
 
Swinger - osoba preferująca seks bez zobowiązań, w każdej konfiguracji. Modne są specjalne kluby, spotkania, wymiana internetowa namiarów.
Piczyz ( peaches ) - czyli „głupia pipa”. Stała bywalczyni solariów i klubów disco. Często łączy w sobie pojęcia skwarki i solaris.
Troll – dziecko i zmora Internetu. Pokemon atakujący fora dyskusyjne swoim bezsensownym i głupim StYllEm Pi$h@n!@ oraz licznymi błędami ortograficznymi
Wigger
Wigger, wigga - biały murzyn. Wyróżnia się noszeniem koszulki xxxxxl, złotych łańcuchów i czapki daszkiem do tyłu. Oczywiści słucha tylko rapu
WTF? - (ang. What The Fuck), czyli dosłownie „Co jest kurwa?". Popularny akronim używany głównie, gdy nie można czegoś zrozumieć, jakiejś sytuacji, jakiegoś zdarzenia. Inaczej - wielkie zdziwienie.
  Yuppies - określenie stosowane dla grupy młodych, dobrze wykształconych ludzi, których charakteryzuje wysoki profesjonalizm, indywidualizm, dążenie do osiągnięcia w krótkim czasie kariery zawodowej i sukcesów finansowych oraz zamiłowanie do luksusu.
Squat, - (spolszczane skłot) - opuszczone pomieszczenie lub budynek, zajęty, przeważnie, bez zgody właściciela. Squatersi swoje postępowanie tłumaczą tym, iż uważają, że prawo do zaspokojenia swojej potrzeby jest ważniejsze od prawa, w tym czyjegoś prawa własności. Jest ono w wielu krajach przestępstwem, w niektórych postrzega się je jedynie jako konflikt pomiędzy właścicielem a squatersem (w Polsce taka sytuacja zachodzi tylko, jeśli squaters może udokumentować, że zamieszkiwał dany budynek dłużej niż 3 miesiące), w którym państwo staje zazwyczaj po stronie właściciela.
Loading - nabranie energii, ładowanie akumulatora...