kontakt

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sztuka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 maja 2014

Niewidzialny człowiek, czyli mistrz kamuflażu

Liu Bolin urodził się 1973 r. w Shandong (Chiny), tam też skończył wyższe studia plastyczne. Obecnie mieszka w Beijing. 
  Zajmuje się malarstwem, rzeźbą i fotografią, ale jego pasją i specjalnością stał się „malarski kamuflaż”. Prawie 10 lat nie było o nim słychać, teraz wrócił realizując projekt „Hiding in the city” (znikanie, ukrywanie na ulicy).
Liu Bolin maluje siebie i stara się wtopić w otoczenie. Pewnie łatwiej by mu było, gdyby był goły, albo w samych gaciach, ale on zawsze ubrany jest w garniturek i buty. Ten garniturek kojarzy się z czasami „rewolucji kulturalnej” i pewnie coś w tym jest, gdyż obrazy (w zasadzie fotografie z realizacji pracy) mają odzwierciedlać jego rolę w społeczeństwie. 


 

 

 

 
             Wychodzi mu lepiej lub gorzej, ale nad jednym malunkiem spędza około 10 godzin. A wtopić się może praktycznie we wszystko! Półki sklepowe, pomniki, billboardy, ściany, wystawy, stragany warzywne, istniejące obrazy czy nawet maszyny. Jakby co, najlepiej go szukać po butach!
             „Każdy wybiera swoją drogę kontaktu ze światem zewnętrznym. Ja chcę się połączyć z otoczeniem " – wyraził swoje credo artystyczne. A wtapia się w otoczenie jak przysłowiowy kameleon, czasem nawet ludzie mijają go nie wiedząc, że stoi.


piątek, 11 kwietnia 2014

Sztuki Wiliama Szekspira okiem malarza abstrakcjonisty

            Pewien artysta, malarz abstrakcjonista, po obejrzeniu festiwalu sztuk Wiliama Szekspira stwierdził, iż wszystkie są doskonałym materiałem inspirującym do impresji malarskiej. Wziął więc blejtram i namalował. Pytanie – jakie to sztuki Wiliama Szekspira?
            Odpowiedź pod obrazkiem, po zaznaczeniu kursorem. 
 
Wiele hałasu o nic
 
Wesołe kumoszki z Windsoru
 
  Hamlet

 
Otello

Wieczór Trzech Króli

 
Sen nocy letniej
 
Dwaj panowie z Werony
  Romeo i Julia

            Jak mu poszło? Chyba nie najgorzej!

piątek, 4 kwietnia 2014

Malowanie ciała – sztuka czy podpucha?

            Johannes Stoetter to włoski artysta, którego pasją jest body painting (lub malowanie ciała). Bez przesady można powiedzieć, że to mistrz w tej dziedzinie. Wielokrotnie udało mu się oszukać ludzkie oko, przekształcając ludzkie ciało w formy zwierząt czy elementy przyrody. Światową sławę przyniosły mu projekty „Papuga” i „Żaba”.

 

                 Do malowania używa specjalnych farb, które „oddychają”. Inaczej pozowanie byłoby męką dla modeli. Przed przystąpieniem do pracy Johannes Stoetter długo przygotowuje projekt „na sucho”. Samo malowanie trwa kilkanaście godzin. 



             Realizacje włoskiego artysty budzą podziw i jednocześnie jakby dobitnie podkreślają stwierdzenie – sztuka to iluzja. Każdy obraz nie jest niczym więcej niż odpowiednio położoną farbą. Właśnie! Odpowiednio!
             W 2012 r. Johannes Stoetter zdobył mistrzostwo świata w Bodypainting.
Odbyły się one w Pörtschach (Austria).



czwartek, 3 kwietnia 2014

Przerażający hiperrealizm Rona Muecka

          Ron Mueck jest z pochodzenia Australijczykiem, obecnie mieszka w Londynie. Było już o nim trochę na tym blogu:

           Ostatnio swoje prace zaprezentował na wystawie we Francji. Jego hiperrealistyczne rzeźby (para się tym od 1996 r., miał wtedy 30 lat) budzą skrajne emocje. Ich bezpośredniość przekazu nie zawsze przyjmowana jest za dobrą monetę, czasem budzi zdecydowany sprzeciw widzów.
           Jego proces twórczy jest wieloetapowy. Najpierw wykonuje rzeźbę w glinie, potem robi z niej gipsową formę, a następnie odlew z mieszaniny włókna szklanego, silikonu i żywicy. Ostatnim etapem jest obróbka wykańczająca. Praca nad niektórymi rzeźbami trwała nawet 8 miesięcy. 


            


            Realizm prac Rona Muecka potęguje użycie naturalnych tworzyw, głównie włosów. Niezależnie od wielkości rzeźby (od bardzo dużych, wręcz monstrualnych do małych, wielkości figurki) wiernie oddaje pory skóry, mimikę, pot czy gest.
           Być może wewnętrzny sprzeciw niektórych widzów powodowany jest bardzo dużym ładunkiem emocjonalnym prac, które są wręcz „biologiczne”. Nie wszyscy dopuszczają do siebie myśl, że każdy człowiek je i wydala, że ciało jest tylko „opakowaniem”. Jak to ktoś kiedyś powiedział – bajkowe królewny też miały okres, a Indianie latrynę. 
 


wtorek, 25 marca 2014

Najbrzydszy na świecie pomnik Jana Pawła II

            Niedawno stacja telewizyjna CNN wytypowała 10 najbrzydszych pomników na świecie. Wśród nich znalazł się obelisk upamiętniający Jana Pawła II. 
 
             To brzydactwo postawiono przed rzymskim dworcem kolejowym i po odsłonięciu w 2011 r., pomnik od razu wzbudził kontrowersje. Jego autorem jest włoski artysta Oliviero Rainaldi.
             W rankingu CNN zajmuje ósme miejsce, autor klasyfikacji, krytyk sztuki Iain Aitch, opisując go (szczególnie razi „dziura”nierozchylonego płaszcza) stwierdził: „Przypomina Mussoliniego, który próbuje porwać nieletniego”. Na liście, obok pomnika polskiego papieża, znajdują się też socrealistyczne monumenty z Białorusi i Turkmenistanu oraz wzniesione w Londynie kontrowersyjne prace upamiętniające Oscara Wilde'a i Michaela Jacksona.







              Po odsłonięciu rzymskiego pomnika Jana Pawła II posypały się protesty (m.in. ze strony Watykanu) i petycje, by go usunąć. Ostatecznie władze miasta powołały komisję , która poleciła Rainaldiemu, by poprawił monument. Poprawki zrobił, ale niewiele to pomogło.
             Jak mówi ludowe porzekadło – z gówna bicza nie ukręcisz!

czwartek, 20 marca 2014

Obsikany obraz

            Odbiór sztuki niesie z sobą emocje, ale czasem „po bandzie”, szczególnie jeśli odbiorca jest „na dopingu”. 
             36-letnia Amerykanka Carmen Tisch z pewnością przesadziła! Nieco wcześniej zaczęła świętować zakończenie koniec 2011 r. i będąc „pod wpływem”, po polsku mówiąc nawalona jak bombowiec, postanowiła odwiedzić Clyfford Still Museum w Denver. 







             Oglądała obrazy słynnego Clyfforda Stilla, ale jeden z nich „1957-J-No. 2” wyraźnie się jej nie spodobał.
              Długo nie myśląc, swoje zdanie wyraziła dosadnie i jednoznacznie, opuściła spodnie i obsikała warty 30 mln dolców obraz. Została zatrzymana przez policję, a winę zwaliła na sole do kąpieli, po których musiała „dużo pić”. Straty wyceniono na 10 tysięcy dolarów. 

 
            W sądzie szlochała i przepraszała za swoje zachowanie. Zgodziła się też poddać leczeniu z alkoholizmu. Pewnie odniosło to jakiś skutek, gdyż skazało ją tylko na dwa lata w zawieszeniu.




 




wtorek, 18 marca 2014

Dezodorant i sztuka

             Amerykański mikrobiolog i fotograf Zachary Copfer w bardzo niecodzienny sposób sportretował gwiazdy „małego ekranu”. Jako podstawowe tworzywo posłużyły bakterie pobrane spod pachy. Cały „proces twórczy” nie do końca jest ujawniony. Wiadomo, że baterie zostały pobrane za pomocą wacika, potem nałożone na standardową fotografię, przekształconą w półtony.
              Następnie poddawana jest ona specjalnemu promieniowaniu, by „wypalić” bakterie. Caly proces trwa około 48 godzin, a jego wynalazca nazwał go „Bacteriography”. 
                Projekt jest częścią przedsięwzięcia Big Bang Fair, organizowanego w Birmingham (Anglia), które ma na celu zaciekawienie dzieci nauką i techniką.
               Ciekawy jestem, ile trwa „hodowla” bakterii pod pachą! Nieopatrzne użycie dezodorantu niszczy całą sztukę, dosłownie, w zarodku.




czwartek, 6 marca 2014

Malowanie językiem, czyli za wszelką cenę do Księgi Rekordów Guinnessa

              Ludzie malują w zasadzie wszystkimi członkami, rękami (to oczywistsze!), nogami, ciałem, kobiety cyckami, a chłopy nawet penisem. O takim „nowoczesnym” malowaniu już było
 

             Efekty są różne, najczęściej żałosne. Mój niekłamany podziw budzą jedynie obrazy namalowane nogami, przez artystów pokaranych losem. To czasem wprost perełki malarskie!
W nurt udziwnień na siłę wpisuje się pochodzący z Indii 35-letni Ani K., jakby „smakujący” malarstwo, gdyż maluje językiem. Mieszka w Lords (stan Kerala), jest nauczycielem rysunku i obrazy dosłownie „wylizuje”. 


                Motywy malarstwa Aniego K. oscylują wokół portretów znanych osób (np. Mahatma Gandhi, Rabindranath Tagore, Jawaharlal Nehru) i tematów religijnych. 

              Ma ich na swoim koncie ponad 1000, w tym również kopie dziel uznanych mistrzów, jak choćby Laeonardo Da Vinci i jego „Ostatnia wieczerza” (. Ten obraz malował pięć miesięcy, ale najczęściej wystarczają mu trzy-cztery dni. Do mieszania farb używa podniebienia, nie bez skutków ubocznych. Nawet dwa tygodnie po „akcie twórczym” cierpi na ból głowy, szczęki, utratę wzroku, a nawet czasem ma chwilowe zaniki pamięci. 
              Tę specyficzną technikę malowania zaczął stosować sześć lat temu, zainspirowany malarstwem nogami. Za wszelką cenę chce zaistnieć w Księdze Rekordów Guinnessa, szukał więc swojego „indywidualnego stylu”. Malował już nosem, brodą, łokciami i topami.
Próbował również „tworzyć” jednocześnie dwiema rękami i podczas jazdy na rowerze. Teraz kombinuje, by malować jednocześnie wszystkimi, czterema kończynami – rękami i nogami.
„Wylizane” obrazy są, delikatnie mówiąc, średnie. Nie sądzę, by efekty malowania rękami i nogami były lepsze. Chciało by się powiedzieć - mniej kombinowania, więcej sztuki!