kontakt

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obłęd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obłęd. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 marca 2014

Chorobliwa zazdrość, czyli jak komuś umilić życie

           Za najbardziej zazdrosną kobietę na świecie w 2013 roku uznana została 42-letnia Debbi Wood, która wraz z 30-letnim narzeczonym Steve'm Wood mieszka w Leicester (Anglia).
Sposoby jakie stosuje sprawdzając wierność partnera, to czysta paranoja! Wchodzi na jego pocztę, konta bankowe i społecznościowe, przegląda połączenia telefoniczne. I to kilka razy dziennie! 
            Po każdym wyjściu z domu i powrocie, Steve poddawany jest badaniu na wykrywaczu kłamstw, który kupiła przez internet. Czasem są niejednoznaczne, bo jak mówi mężczyzna, serce wali mu jak młotem. 
              Debbi wybiera programy telewizyjne, które mąż może oglądać, a kryterium jest atrakcyjność pojawiających się w nich kobiet. Jasne, że Steve nie może przeglądać żadnych kolorowych pism, o wyborze filmów nie wspominając. 
              Razem mieszkają od dwóch lat, a zazdrość Debbi Wood zamiast się zmniejszyć, nasila się. Steve oficjalnie się jej oświadczył, związek będzie zalegalizowany, gdy tylko kobieta będzie chciała. Na razie „zastanawia się”, ale nazwisko już zmieniła. 
                Lekarze są jednomyślni, Debbi cierpi na Syndrom Otella. Dochodzi do tego psychoza dwubiegunowa i wrodzona dysmorfia ciała. Jej stany lękowe są tak destrukcyjne, że przez pół roku nie wychodziła z domu. Bierze leki przeciwlękowe i zdecydowała się na specjalistyczną terapię. Jak na razie skutki są mizerne. 
 
            Co ciekawe, Steve wcale nie czuje się z tym tak zupełnie źle. Twierdzi, że są bratnimi duszami, że są dla siebie stworzeni, ze trochę zazdrości się w związku przydaje.
           Ładne mi trochę! Coś mi to wygląda na związek sado-maso! A niech tam! Jak im z tym dobrze, niech robią co chcą, byle innych nie krzywdzili. Ich cyrk, ich małpy!



sobota, 16 listopada 2013

Gehenna kobiet Kadafiego – gwałty, pobicia, tyrania

             Muammar Kadafi sprawował w Libii władzę absolutną w latach 1969 – 2011. Miał swoje „kokainowe odloty”, pił jak smok, ale jego „pasją” były … kobiety. Tutaj nie było przebacz, jak mu się jakaś spodobała, lądowała w jego apartamentach. A że „zboczek” był niego dokładny, przeżywały gehennę. 
              Nawet jego osobista ochrona składała się z atrakcyjnych kobiet. Były świetnie wyszkolone, uczyły się walki wręcz, latania na odrzutowcach, a jako broń mogło im służyć dosłownie wszystko. Gdy je rekrutowano, obowiązkowo musiały być dziewicami, potem były poddawane żeńskiej formie obrzezania i stanowiły „pogotowie seksualne” dla dyktatora i jego synów (miał ich siedmiu). Były gwałcone i poniewierane, ze strachu milczały i zgadzały się na wszystko. 
               Towarzyszyły mu zawsze i praktycznie wszędzie.
               Kadafi dbał o swoje zdrowie, jak mało kto. To była jego obsesja. Gdziekolwiek się udał, towarzyszyło mu pięć ukraińskich pielęgniarek. Nazywały go „Tatusiem” i na nie narzekały na swoją pracę.
  Ulubienicą satrapy była Galyna Kolotnyskaya i ona najczęściej towarzyszyła mu w podróżach. Po śmierci dyktatora, podobnie jak jej koleżanki, chwaliła sobie pracę u Kaddafiego - „dawał nam pieniądze, jedzeni i dobre życie”.
Wybierając się w podróż zagraniczną, Kadafi zawsze życzył sobie „damskiego towarzystwa”. Podczas jednej z wizyt we Włoszech, u kumpla Sylvio Berlusconiego, zażyczył sobie 500 młodych Włoszek. Podczas podróży do Francji, w 2007 roku, był bardziej wymagający, gdyż na liście życzeń znalazło się …1000 pięknych Francuzek. Na wszelki wypadek zabierał z sobą również „swoje” modelki, około 20. 
Ostatnio ukazała się książka „Harem Kadafiego”, napisana przez francuską dziennikarkę Annick Cojean, która wysłuchała zwierzeń kobiety o imieniu Soraya (bardzo podobna do Angeliny Jolie). U boku dyktatora przeżyła siedem lat gwałtów, pobić i poniżania.
Jej gehenna zaczęła się niewinnie. Gdy miała 15 lat (2004 r.) 62-lerni wówczas Muammar Kadafi odwiedził jej szkołę, w swoim rodzinnym mieście Syrta, na wybrzeżu Morza Śródziemnego 350 mil na wschód od Trypolisu. Soraya została wytypowana, by wręczyć mu kwiaty, co uznano za wyróżnienie.
Następnego dnia przyjechał po nią samochód z trzema kobietami z ochrony „wodza”. Załadowano ją do środka i mimo protestów matki, wywieziono na pustynię, do jednego z ośrodków wypoczynkowych Kadafiego.





Ledwie na nią spojrzał, bawiąc się pilotem od telewizora. - „Przygotujcie ją!” - warknął.
Dziewczyna została ogolona, zmierzono ją dokładnie i zważono, pobrano również próbkę krwi do badania. Nakazano założyć springi, sukienkę z dużym dekoltem, na twarz nałożono gruby makijaż i wepchnięto do pokoju Kadafiego. Próbowała uciec, ale jedna z ochroniarek powiedziała jej, że takimi „fochami” tylko pogorszy swój los. Potem praktycznie uwięziono ją w jakieś zatęchłej piwnicy w Trypolisie, gdzie pilnowana przez strażniczki czekała, kiedy dyktator „będzie miaił ochotę”.
Napędzany kokainą, whisky, nikotyną i Viagrą Kadafi seks traktował nie tylko jako przyjemność, ale jako pokaz swojej „mocy”. Upokorzenie ofiary było dla niego sadystyczną przyjemnością. Ponoć libijski „supersamiec”, od czasu do czasu, lubił się zabawiać z młodymi chłopcami.
Sadystyczne skłonności Kadafiego były tajemnicą poliszynela. Jednak żaden z przywódców świata nie zareagował, bo i jak? Woleli schować głowę w piasek, udawać, że niczego nie widzą, nie słyszeli, sprawę zamieść pod dywan.
Soraya była tylko jedną z tysięcy młodych libijskich dziewcząt i kobiet, które zostały porwane ze szkół, domów i pracy, a potem zmuszone przez Kaddafiego do usług seksualnych. Żony i córki osób, które coś znaczyły, zmuszał do seksu szantażem, albo sypał kasą. To działało czasem skuteczniej niż groźby.
Niektóre kobiety porywał nawet podczas ceremonii ślubnych, demonstrując swoją praktycznie nieograniczoną władzę.
            Obecnie Soraya ma 20 lat, ale jak sama twierdzi, ciało starej kobiety. Pali 60 papierosów dziennie i nie może się psychicznie pozbierać.

 

 
 

sobota, 9 listopada 2013

Syf, kiła, mogiła

            56-letnia Michelle, była studentka prawa (!), mieszka w trzypokojowym, zaszczurzonym i zagraconym domu w pobliżu Seattle (USA). 
                Powiedzieć, że jest zaniedbany, to nic nie powiedzieć. Gromadzone przez trzy dekady śmieci zalegają po pas. Po co sprzątać, skoro tak jest dobrze, fajnie i swojsko? 
              Michelle zupełnie nie przeszkadzają szczurze odchody, na które wszędzie można się natknąć. 
               Aby wejść do pokoju Michelle musi się schylić. Co ciekawe, kobieta lubi urządzać „przyjęcia”, gościć znajomych i gotować. Kto przychodzi i gdzie siedzi – pozostaje jej tajemnicą. Z gotowaniem ma jednak problem – kilka miesięcy temu spółka wodna odcięła jej dopływ wody - „ze względów bezpieczeństwa”. 
             Michelle jest zakupoholiczką, poluje na wyprzedaże i inne „okazje”. Zdobyte „trofea” lądują na podłodze powiększając stos śmieci. Ponoć oszczędza na kapitalny remont domu, ale to raczej wymówka. Dobrze się czuje w „swoim domu”, takim, jaki jest.
            Hmmm... Zdaje się, że Michelle jest zwolenniczką powiedzenia – od smrodu jeszcze nikt nie umarł, od świeżego powietrza - tak. Na zapalenie płuc.
             Brud, smród i ubóstwo... Z drugiej strony, czy można kogoś uszczęśliwiać na siłę?Ciekawe co na te szczury mówią sąsiedzi i służba weterynaryjna. Zadowoleni pewnie się są...
             Skończy się pewnie „rozwiązaniem siłowym”, przymusową eksmisją lub remontem, albo leczeniem szpitalnym.


wtorek, 29 października 2013

Smak ciała białej kobiety

             Świrów na całym świecie dostatek, ale czasem włos na głowie się jeży, gdy czyta się o ich „wyczynach” i poniesionych potem konsekwencjach. Seryjni mordercy zdają się prawie „normalni” wobec urodzonego w Kobe (1949 r.) Japończyka Issei Sagawy. 
               W 1981 r. zabił, zgwałcił i zjadł swoją koleżankę, Holenderkę Renée Hartevelt. Studiował wtedy na Sorbonie literaturę angielską. Zaprosił kobietę na kolację, a pretekstem była dyskusja o literaturze. Próbował ją upić, potem zaczął się do niej dobierać. Spotkał się ze zdecydowaną odmową seksu i totalnie mu odbiło. Strzelił jej z karabinu w kark, z trupem odbył stosunek, a potem zwłoki ułożył na swoim łóżku.
              Przez kilka dni odcinał kawałki ciała Renée Hartevelt i je jadł. Jako serwetek używał bielizny kobiety, puszczał sobie również nagranie jej głosu. Dokumentował to nawet zdjęciami. Gdy zwłoki zaczęły się rozkładać, poćwiartował je, zapakował w olbrzymie walizki i próbował się ich pozbyć w parku. Ktoś zauważył wystającą dłoń i zawiadomił policję, która szybko namierzyła kanibala.
             Do procesu nie doszło, gdyż poprzez kruczki prawne bogaty ojciec Issei Sagawy doprowadził do ekstradycji i „dożywotniego” umieszczenia syna w szpitalu psychiatrycznym. Wypuszczono go stamtąd po 18 miesiącach, uznając, że jest „zdrowy”. 

               Issei Sagawa poczuł się zupełnie bezkarny, stał się nawet sławny na całym świecie. Napisał kilka książek, gdzie próżno szukać jakiejkolwiek skruchy. Nawet jakby upajał się swoim kanibalizmem. Wystąpił również w filmie erotycznym „Sypialnia”, prowadzi własną kolumnę w jednym z japońskich brukowców.
              Jak twierdzi, zawsze fascynowały go wysokie, piękne kobiety i marzył, by dosłownie poznać „smak ciała białej kobiety”. Poprzez zjedzenie chciał „wchłonąć jej energię”, dowartościować się, gdyż jest „mały i brzydki”.
Ponoć teraz fantazją Issei Sagawy jest zostać zjedzonym przez jakąś młodą, europejską kobietę. Uważa, że tylko to go uratuje i wyzwoli od ciągle pulsującej we wnętrzu, ale ukrywanej obsesji.
              Szkoda, że Issei Sagawa nie jest zoofilem... Wtedy mógłby swoje fantazje erotyczne zrealizować np. z krokodylem różańcowym. Byłbym za! Nawet bardzo!