kontakt

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pech. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Jak pech, to pech! Dupa jak durszlak!

             Podobno jak ktoś ma pecha, to mu w drewnianym kościele cegła na głowę spadnie! Inne powiedzenie mówi, że jak się rzuci kamieniem w tłum, to zawsze jakiś głupi w łeb dostanie! Czasem jednak pech przerasta wyobraźnię.
            Jeszcze w czasach PRL-u (kontekst czasowy jest potrzebny, ze względu na zapałki, które pojawią się później) ślusarz Marian K. z pewnej pod poznańskiej miejscowości, został przywieziony na oddział pourazowy miejscowego szpitala z dość rozległymi i nietypowymi obrażeniami. Miał wstrząśnienie mózgu, złamaną prawą nogę, wybity lewy bark i mocno pokiereszowaną dupę. 
               Po opatrzeniu wylądował w gipsie, ale lekarzowi nie dawała spokoju ta pokancerowana dupa, z której trzeba było wyciągać odłamki porcelany. Gdy Marian K. doszedł jako tako do siebie, lekarz zagadnął go o wypadek spodziewając się wyjaśnienia tych nietypowych ran. Po dłuższych naleganiach zmieszany mężczyzna dal się przekonać do opowiedzenia co się stało.
              - Wróciłem po pracy do domu i zgodnie ze swoim zwyczajem udałem się do kibelka, by w spokoju przeczytać gazetę. Usiadłem sobie i zapaliłem papierosa. Zapałkę wrzuciłem do muszli i ...wywaliło cały kibel w drobny mak! Całą dupę miałem poranioną, krew się lala, więc żona zadzwoniła po pogotowie. Przyznała się, że czyściła w benzynie glazejki (rękawiczki skórzane) i po robocie wylała wszystko do kibla... Przyjechał pogotowie i załadowali mnie na nosze. Znosili z czwartego piętra i ciekawi byli skąd takie rany... No to im powiedziałem. Zaczęli się tak śmiać, że mnie z tych noszy upuścili i sturlałem się po schodach. Wtedy złamałem nogę i wyskoczył mi bark...
             Lekarzowi jakoś udało się zachować powagę.
             Hmmm... Może to nie jest najlepszy sposób na rzucenie palenia, ale na jakiś czas pomaga.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Piękne są, ale jeszcze trochę silikonu

             Chirurg nie wielbłąd, wypić musi. A to na odwagę, a to żeby rączki nie latały każda sobie. Czasem jednak przedobrzy z „uspokajaczem" i wtedy może być „ciekawie”. Szczególnie, jeśli jest to chirurg plastyczny.
             Mieszkająca w Los Angeles 40-letnia Dinora Rodriguez poddała się operacji plastycznej mającej na celu „upiększenie” biustu. Stare implanty nieco się „zużyły”, chciała więc „zamontować” nowe. Operację przeprowadziła pani chirurg, która chyba miała zły dzień.
              Niefrasobliwie przecięła kieszonki, w których znajdują się implanty, a skutek był taki, że się złączyły. Tym samym zniknęła przerwa między piersiami.
              Nie bardzo wiadomo dlaczego, ale była chyba w jakimś transie, gdyż z rozpędu przeprowadziła kobiecie, bez jej wiedzy, również korekcję powiek. I operację znowu spieprzyła. Dinora Rodriguzez po przebudzeniu nie mogła do końca zamknąć oczu.
              Piersi ofiary pani chirurg wróciły już do „normalności” dzięki kolejnej operacji, którą przeprowadził prawdziwy fachowiec. Niestety powiek nie da się uratować. Dinora Rodriguzez do końca życia będzie musiała stosować krople nawilżające gałkę oczną.
              Amerykańskie Stowarzyszenie Chirurgów Plastycznych ostrzega, by kobiety nie oddawały się w ręce byle konowała. Problem jest poważy, gdyż w USA przeprowadza się rocznie ponad 300 tys. operacji powiększenia piersi, mniej więcej tyle samo liposukcji (odsysanie tłuszczu) i ok. 140 tys. zabiegów pomniejszenia piersi.
              Historia Dinory Rodriguez powinna być ostrzeniem dla kobiet, by nie stać się bohaterką przekazów ludowych. Dokumentuje to już stara przyśpiewka góralska: Z góry smyckiem, z dołu smyckiem! Miołem babe z jednym cyckiem! Jesce by sie jedna zdoła,
co by oba cycki mioła!








sobota, 24 sierpnia 2013

Potomkowie Robin Hooda

           Prawdziwego pecha miał mieszkaniec Moskwy, Konstanty Miakusz. Spacerował w parku z córkami i „zarobił” 60-centymetrową strzałę z łuku prosto w szyję.
               Nie stracił przytomności (ani umysłu, ani tej „fizycznej”) i natychmiast zadzwonił do żony po pomoc. Na szczęście mógł coś tam wydukać. Żona zadzwoniła po pogotowie i jakoś dobrze się to skończyło, ale pobyt w szpitalu może trwać nawet kilak tygodni. Strzała nie uszkodziła żadnych arterii, ani ważnych organów wewnętrznych.
             Świadkowie twierdzą, że „pocisk” przeleciał z pobliskiego klubu łuczniczego, którego członkowie trenowali na powietrzu.

piątek, 16 sierpnia 2013

Panowie! Uwaga na klejnoty!

           W rejonie cieśniny Sund rybak złowił peruwiańską rybę piripatinga, zwaną również pacu i zaczęło się!
            Ma niezwykłe, przypominające nieco ludzkie, uzębienie i zyskała ponurą sławę wśród rybaków z Papui Nowej Gwinei. Wyciągając sieć z rzeki, zazwyczaj wchodzą do wody po pas, czasem nawet głębiej. Pacu dwóm z nich odgryzła jądra i zanim przybyła pomoc, wykrwawili się na śmierć. Ryba wśród Papuasów zyskała miano: „odgryzacza jaj”.
             Środowisko naturalne piripatingi to dorzecze Amazonki. Żywi się głównie orzechami i nasionami. Ryba jest wegetarianką i nie atakuje ani innych zwierząt ani ludzi. 15 lat temu jakiś „geniusz” wpadł na pomysł, żeby zarybić nią wody Papui Nowej Gwinei. Problem w tym, że nie ma w nich orzechów ani nasion. Ryba zaczęła żywić się mięsem, a męskie klejnoty bardzo przypominające jej orzechy stały się jej przysmakiem. 
               Zdarzają się okazy pacu wielkością sięgające nawet 90 cm i ważące niemal 25 kg.
               Złowiona w Bałtyku ryba mierzyła 25 centymetrów, naukowcy głowią się jak do nas trafiła. Na wszelki wypadek szwedzkie i duńskie władze ostrzegają panów przed kąpielą nago.
              Po co ryzykować? Ponoć strzeżonego, pan Bóg strzeże.


sobota, 13 lipca 2013

Demolka kuchni przez wybuch sosu

Mieszkanka Henley-on-Thames (Anglia), 66-letnia Margaret Goodwin, miała pecha co się zowie! Jej przyjaciółka przyrządziła sos chutney na bazie rabarbaru i swoim „dziełem” obdarowała Margaret, która słoik wsadziła do lodówki. Pięć dni później rano, gdy jeszcze spała, słoik … eksplodował. 
 
           Wyrwane zostały drzwi od lodówki, które przeleciały przez pokój i walnęły w ścianę. Pomieszczenie zostało zdemolowane. Fala uderzeniowa podniosła pułap i spowodowała pęknięcia w górnej części ściany, uszkodzony został nawet ganek.














 
          Najprawdopodobniej przyczyną wybuchu było sfermentowanie sosu. Margaret Goodwin porządnie się wystraszyła! Wystąpiła o lodówkę zastępczą, ale żywość trzyma teraz w plastykowych pojemnikach.



 


czwartek, 11 lipca 2013

Za pawiem do kibla!

             Hasło polskiego Woodstocku - Miłość, przyjaźń, muzyka - może i jest nośne, ale teoria sobie, a praktyka sobie. Wśród kilkuset uczestników muzycznego zdarzenia, zawsze znajdą się pechowcy, albo ci totalnie „odleciani”. Toteż dzieje się!
            W rankingu światowych „wydarzeń” festiwalowych Woodstock przegrywa z kretesem!
 
          
           Na jednym z większych festiwali muzycznych (agencje z litości czy też ostrożności pomijają jakim), dziewczyna w publicznej, przenośnej toalecie puściła pawia tak nieszczęśliwie, że wpadła do kibla zaraz po opróżnieniu trzewi. Widok przyjemny nie był, jej przeżycia pewnie też nie.
          Swoją drogą, toi toi to swoista pułapka. Czego już „w dziurach” nie wyławiano! Pieniądze, dokumenty, biżuteria, telefony, a nawet „napoje energetyzujące” - metody różne! Od wędkowania po szmabonurkowanie!

czwartek, 13 czerwca 2013

Nie ma to jak w kiblu!

             Ciekawie spędził noc 54-letni mężczyzna z Roztropic. Wieczorem odwiedził restaurację w Skoczowie, mocno „użył” i zasnął w kiblu. O dziwno, obsługa niczego nie zauważyła! 
             Rano gościu obudził się nieco zdziwiony, ale też mocno skacowany. Ruszył do baru i niechcący uruchomił alarm. Na miejsce przyjechał patrol, ale policjanci nie znaleźli śladów włamania. Przyjechał właściciel lokalu i otworzył drzwi, a tam za barem „rządził” niedopity mężczyzna.
           Pewnie zdążył „poprawić” gdyż na komisariacie stwierdzono u niego 1,7 promila. Miał też przy sobie gotówkę, którą wyciągnął z barowej kasy oraz wino i whisky „na później”.
             Trzeba było wypić! Jak mądrość ludowa mówi – co mam w dupie, tego mi nikt nie wyłupie!. A tak... zabrali i pozostał żal!


wtorek, 11 czerwca 2013

Amputacja nogi, ale nie tej co trzeba

             Pacjent budzi się po operacji i widzi przy swoim łóżku chirurga, który go „ciął”.
- Mam dla pana dwie wiadomości, jedną dobrą, drugą złą – dość wesoło zagaja lekarz. – Od której zacząć?
- Może … od tej złej – decyduje się pacjent.
- Wie pan, przywieźli pana w nocy, a ja zmęczony już byłem jak cholera! Asystent powiedział – amputacja nogi! No to uciąłem… Ale nie tę.. No i drugą też musiałem uciąć – kończy po chwili.
- A ta dobra wiadomość? – pyta pobladły pacjent.
- Gościu, co leży na sali obok, zgodził się od pana buty odkupić!

           Czarny humor, ale najczarniejsze jest to, że taki przypadek miał miejsce w Tampa na Florydzie (USA). 
            Pechowym pacjentem był chory na cukrzycę 52-letni Willie King. W 1995 r. pomyłkowo amputowano mu lewą nogę, zamiast prawej. Tę odcięto mu miesiąc później. Skończyło się odszkodowaniem 900 ty. dolców od szpitala i 250 tys. „zielonych”
od chirurga, którego na pół roku zawieszono.
            Proces sądowy wykazał, że „zdrowa noga”, wcale zdrowa nie była, że i tak trzeba by ją w najbliższym czasie amputować. Nic to jednak nie dało, wyrok był jednoznaczny – ewidentny błąd lekarski!
Willie King zmarł w 2001 r. po operacji wszczepienia bypassów. Wytworzył się zakrzep i zator.



wtorek, 7 maja 2013

17 baniek poszło się...

             W zeszłym roku w Lotto, 6 listopada, była do zgarnięcia największa pula w historii, bo aż 51 baniek. Padły trzy szóstki (5, 37, 40, 41, 45, 47) i dwóch „wygranych” odebrało kasę. Trzeci, prawdopodobnie z pomorskich Chojnic (w tamtejszej kolekturze złożono kupon) do dzisiaj się nie zgłosił. 
 
            
            Przepisy określają ten czas na dwa miesiące. Potem jest czteromiesięczne „okienko” na złożenie reklamacji, w którym po dodatkowych formalnościach pieniądze są jeszcze do odzyskania. Okres ten kończy się 7 maja, czyli dzisiaj.
           Jeżeli nikt się nie zgłosi pieniądze nie wrócą do puli wygranych, ale Totalizator będzie je „dokładał" do wygranych gwarantowanych. Na przykład gwarantowana wygrana 2 mln zł. W Lotto. Jeśli uzbiera się mniej niż te 2 mln zł, to suma jest uzupełniana dzięki tej dodatkowej kasie.
           Jest to drugi przypadek nieodebrania najwyższej wygranej w Lotto. Taki przypadek miała miejsce w Boże Narodzenie 2008 r. w Wejherowie. W kanał poszło wtedy 11,8 mln zł.


środa, 10 kwietnia 2013

Będzie padać, krowy dzisiaj nisko latają

          Żaby, pająki, piłki golfowe, słodycze, a nawet pieniądze – to wszystko czasem pada z nieba jak przysłowiowa manna. Wytłumaczenie tych zjawisk jest zazwyczaj banalne – trąba powietrzna porywa różne różniste rzeczy, apotem „oddaje”. Co jednak myśleć, gdy z nieba spada... krowa? 
           W 1997 roku japoński trawler rybacki został uratowany w Morzu Japońskim przez rosyjską łódź patrolową i zaczęły się schody. Rybacy twierdzili, że łódź została roztrzaskana przez krowę. Zostali aresztowani i pewnie długi czas spędzili by
„w cieniu”, gdyby sprawa się nie wyjaśniła.
           Około dwa tygodnie później okazało się, że krowę ukradła załoga jednego z rosyjskich samolotów transportowych na Syberii. Zwierzę już w powietrzu wpadło w panikę i zaczęło rozrabiać. Samolot zaczął tracić stabilność i zdesperowani „załoganci” wyrzucili krowę przez luk, przelatując nad Morzem Japońskim. Zwierzę spadało z imponującej wysokości, bo około 9 tys. metrów i walnęło w łódź rybacką! To się nazywa pech!
Przypomina mi się pewna, ciekawa (chyba) zagadka.
Lecisz samolotem. Masz 500 cegieł. Wyrzucasz jedną. Ile masz teraz cegieł ?
Odp. 499
Co trzeba zrobić, żeby wsadzić słonia do lodówki ?
Odp. Otworzyć lodówkę, wsadzić słonia, zamknąć lodówkę
Co trzeba zrobić, żeby wsadzić jelenia do lodówki ?
Odp. Otworzyć lodówkę, wyjąć słonia, wsadzić jelenia, zamknąć lodówkę
Są urodziny Króla Lwa. Na urodzinach są wszystkie zwierzęta, oprócz jednego. Jakiego ?
Odp. Oprócz jelenia, jest zamknięty w lodówce
Jakiś koleś chce przepłynąć przez rzekę pełną krokodyli. Jak może to zrobić bez łodzi?
Odp. Bez kłopotu, wszystkie krokodyle są na urodzinach Lwa.
Mimo wszystko zginął. Dlaczego ?
Odp. Spadła mu na głowę cegła, którą wyrzuciłeś z samolotu.