kontakt

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerwy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nerwy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 marca 2014

Debil czy idiota?

          Bardzo burzliwy przebieg miał wywiad, którego Robertowi Mazurkowi do weekendowego wydania „Rzeczpospolitej” udzielił Janusz Korwin-Mikke. Padły mocne słowa i skończyło się wyproszeniem dziennikarza za drzwi.
             Co tak zdenerwowało Janusza Korwin-Mikke? W zasadzie wszystko. Robert Mazurek poszedł „po bandzie”, miał chyba na celu zrobienie bulwersującego materiału i ośmieszanie polityka. Posługiwał się wyrwanymi z kontekstu cytatami wypowiedzi prezesa Nowej Prawicy i były to odgrzewane kotlety. A to o niepełnosprawnych, a to o Hitlerze, a to o Kwaśniewskim... Janusz Korwin-Mikke został postawiony pod ścianą, na zasadzie – co poeta chciał przez to powiedzieć. Wypowiedzi prezesa są bez wątpienia kontrowersyjne, ale skrótowe, jakby punktowały najważniejsze rzeczy. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale mało kto ma odwagę mówić o sprawach bardzo niepopularnych, tak po prostu – kawa na ławę!Wyrwane z kontekstu tracą sens. 
 
             Po nagłośnieniu sprawy na Facebooku przez samego Janusza Korwin-Mikke, głos zabrał również Robert Mazurek. No to dołożył do pieca! Sorry, panie Mazurek, ale idiota czy debil? Gwoli wyjaśnienia, jak pan nie kuma. Debilizm to stan upośledzenia umysłowego w stopniu lekkim, idiotyzm w stopniu znacznym. Samokrytyka?
           Z drugiej strony, jaki miał pan powód do takiej „dobrej” zabawy? Czyżby oscylowało coś koło ludowego powiedzenia – Śmieje się jak głupi do sera?

wtorek, 10 września 2013

Taniec zamiast dopalaczy i alkoholu!

             Dość niezwykły sposób na ranną kondycję przed pracą, poprawienie nastroju i „obudzenie”, propaguje stowarzyszenie Morning Glory (Chwała Porankom). W klubie „Podziemna Wioska” w Shoreditch (Londyn) dla rannych ptaszków zorganizowano tańce przy muzyce serwowanej przez DJ-ów oraz ożywczy masaż. 
                Pomysł rzucili producentka imprez Samantha Moyo i terapeuta Nico Thoemmes. Ma na celu eliminację dopalaczy, alkoholu i narkotyków, którymi londyńczycy często się „wspomagają”, by poprawić sobie nastrój.
               Zajęcia taneczne rozpoczęły się o 6.30 i cieszyły dużym powodzeniem. Akcja ma być powtórzona w październiku, a organizatorzy planują jej rozszerzanie na całą Wielką Brytanię.


poniedziałek, 2 września 2013

Kryzys tożsamości, czyli bocianowi odbiło

             Bocian, któremu poluzowały się śrubki w mózgu, zaatakował w niemieckiej wiosce Bergholzers (land Meklemburgia-Pomorze Przednie) zaparkowane tam samochody. Dziobał przede wszystkim lusterka i szyby, ale nie oszczędził również blacharki. Jego „łupem” padły co najmniej cztery pojazdy. Zdarza się, że atakuje także szyby w okolicznych domach. Straty wynoszą tysiąc euro. 
               Ornitolodzy twierdzą, że to „kryzys tożsamości”. Widząc swoje odbicie, sądzi, że to jakiś rywal i broni swojego potomstwa. W gnieździe bowiem ma trójkę „małych”, które jeszcze nie potrafią latać.
Mieszkańcy wsi boją się ataków bociana i ograniczają wychodzenie z domów.. Bronią się jak mogą, w granicach prawa. Na oszklonych drzwiach wieszają na noc koce, chronią również szyby.
              Cała nadzieja w tym, że wkrótce rozpocznie się sezon migracji bocianów i kłopotliwa „rodzinka” odleci na południe.



wtorek, 25 czerwca 2013

Zemsta – spalili żywcem szefa z żoną i … zjedli?

             Pod koniec grudnia, na plantacji herbaty Konapathar w prowincji Assam w północno-wschodnich Indiach, pracownicy w akcie zemsty spalili żywcem właściciela - 75-letniego Mridula Kumara Bhattacharya i jego żonę Ritę. Tłum rozjuszonych pracowników plantacji najpierw sfajczył kilka samochodów służących do pracy, a następnie otoczył domek, w którym mieszkało właścicieli. Po chwili budynek także podpalono, przedtem barykadując drzwi.
           Stosunki między szefem a pracownikami od dawna były napięte, gdyż ten do łagodnych i wyrozumiałych nie należał. Spóźniał się z wypłatami, a protesty dusił w zarodku reagując gwałtownie i ekstremalnie. Dwa lata temu w Rani (tam też miał fabrykę herbaty) podpalono budynki firmy. Oskarżano bowiem Mridula Kumara Bhattacharya o zastrzelenie ucznia miejscowej szkoły i zranienie czterech innych osób. Plantator wypalił w tłum, podczas próby rozproszenia protestujących w pobliżu jego domku. Ponoć napastował kobiety...
          Według policji w morderstwo na plantacji Konapathar może być zamieszanych około 14 z 800 pracowników. Iskrą zapalną było zwolnienie dwóch osób oskarżonych o kradzież (zostali aresztowani) i groźby zwolnienia dalszych 300. Są podejrzenia, że mogło dojść nawet do aktu kanibalizmu na ciele Kumara.





sobota, 20 kwietnia 2013

Wiosna i terror matek z wózkami

Kilka ciepłych dni i już byłoby fajnie, gdyby nie te nerwy… Nosi mnie, bo w zasadzie na każdym kroku, bezmyślność ziomali doprowadza mnie do szału!


Chodniki jakie są takie są, najczęściej wąskie. Słoneczko przygrzewa, więc na spacerki wychynęły marki z wózkami. Przy okazji zakupu można przecież zrobić. Dobrze jeśli pociecha śpi, gorzej jak sobie przypomni, że coś by się tam popiło, czy przegryzło. Włącza syrenę i ciekawie zaczyna się dziać. Mamuśka zatrzymuje się na samym środeczku chodnika i zaczyna uspakajanie – tiu, tiu, tiu… Ominąć ją można włażąc na jezdnię albo zdzierając tynk. Dobrze jak się nie zjawi koleżanka z drugim wózkiem, by rady dawać, czy też pogawędkę o kupkach uciąć. Wtedy chodnik zablokowany na amen! 
Osobną kategorię zmór chodnikowych stanowią obładowane siatkami kobietony, w wieku nieco przejrzałym. Tak na oko 120 kg, dwie siaty i telepie się z nogi na nogę, oczywiście środkiem chodnika, bo jakże by inaczej! I one również uwielbiają zebrania i pogaduszki w najwęższym miejscu chodnika!
Inna rasa uwielbia paczki, paczuszki i eleganckie, firmowe torby. Dyrdają do samochodu zaparkowanego „za rogiem” i chodnik ich! 
Gang matek z wózkami wspierany jest przez rowerzystów. Jeżdżą, gdzie się da, a da się wszędzie! Czasem strach iść chodnikiem, bo popierdala taki kaskader i nie wiadomo – wykręci czy nie wykręci?
Tak trochę poza centrum, na działki zdążają „dwukołowcy” obojga płci – oczywiście chodnikami! Dlaczego nie jednią? Bo niebezpiecznie!
Idę sobie do marketu, a tu z tyłu wrzask – uwaga, uwaga! Kurczę się pod jakimś żywopłotem, bo toto musi przejechać! 
               W markecie ciach koszyk i po półkach wybieram co mi potrzebne. Raz, dwa i do kasy! Najczęściej z pięciu czynna jedna, ale co tam! Kolejka jednak dziwnie niemrawo się posuwa. Aha… Zator…
              Jestem już blisko i słyszę powtarzający się dżingiel. Ma pani/pan drobne? Dobrze pani/pan kumate są, szybko coś tam wysupłają. Ale przecież, kurwa mać, drobne powinna mieć kasjerka, nie klient! A jak nie ma, niech umyślny zapierdala rozmienić!
No już… Przede mną kobieta z wyładowanym po sufit wózkiem, nie wiem po ci jej tyle…Od ziemi ogrodniczej, przez jakieś słoiki i słoiczki, torebki i torebeczki, po czteropaki piwa. Aha, zapomniałam zważyć paprykę! I spokojniutko bieży do wagi… A kolejka stoi i czeka…
Inna wersja…Pada suma i pani z niewinną minką mówi: - Jeszcze zapomniałam masła, parówek … (wstawić co kto chce!). I znika na kilka minut. Wraca z czymś tam i jeszcze czymś… - Wzięłam przy okazji… A kolejka milczy. Gdyby oczy mogły zabijać, już by trupem padła! Nie pamiętasz? Notuj na kartce listę zakupów! Wszystkim ułatwisz życie!
              Grunt to się nie denerwować i dobrze odżywiać! Zamknąć oczy i policzyć do dziesięciu… Podobno działa!