kontakt

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą magia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 maja 2014

Niewidzialny człowiek, czyli mistrz kamuflażu

Liu Bolin urodził się 1973 r. w Shandong (Chiny), tam też skończył wyższe studia plastyczne. Obecnie mieszka w Beijing. 
  Zajmuje się malarstwem, rzeźbą i fotografią, ale jego pasją i specjalnością stał się „malarski kamuflaż”. Prawie 10 lat nie było o nim słychać, teraz wrócił realizując projekt „Hiding in the city” (znikanie, ukrywanie na ulicy).
Liu Bolin maluje siebie i stara się wtopić w otoczenie. Pewnie łatwiej by mu było, gdyby był goły, albo w samych gaciach, ale on zawsze ubrany jest w garniturek i buty. Ten garniturek kojarzy się z czasami „rewolucji kulturalnej” i pewnie coś w tym jest, gdyż obrazy (w zasadzie fotografie z realizacji pracy) mają odzwierciedlać jego rolę w społeczeństwie. 


 

 

 

 
             Wychodzi mu lepiej lub gorzej, ale nad jednym malunkiem spędza około 10 godzin. A wtopić się może praktycznie we wszystko! Półki sklepowe, pomniki, billboardy, ściany, wystawy, stragany warzywne, istniejące obrazy czy nawet maszyny. Jakby co, najlepiej go szukać po butach!
             „Każdy wybiera swoją drogę kontaktu ze światem zewnętrznym. Ja chcę się połączyć z otoczeniem " – wyraził swoje credo artystyczne. A wtapia się w otoczenie jak przysłowiowy kameleon, czasem nawet ludzie mijają go nie wiedząc, że stoi.


piątek, 4 kwietnia 2014

Malowanie ciała – sztuka czy podpucha?

            Johannes Stoetter to włoski artysta, którego pasją jest body painting (lub malowanie ciała). Bez przesady można powiedzieć, że to mistrz w tej dziedzinie. Wielokrotnie udało mu się oszukać ludzkie oko, przekształcając ludzkie ciało w formy zwierząt czy elementy przyrody. Światową sławę przyniosły mu projekty „Papuga” i „Żaba”.

 

                 Do malowania używa specjalnych farb, które „oddychają”. Inaczej pozowanie byłoby męką dla modeli. Przed przystąpieniem do pracy Johannes Stoetter długo przygotowuje projekt „na sucho”. Samo malowanie trwa kilkanaście godzin. 



             Realizacje włoskiego artysty budzą podziw i jednocześnie jakby dobitnie podkreślają stwierdzenie – sztuka to iluzja. Każdy obraz nie jest niczym więcej niż odpowiednio położoną farbą. Właśnie! Odpowiednio!
             W 2012 r. Johannes Stoetter zdobył mistrzostwo świata w Bodypainting.
Odbyły się one w Pörtschach (Austria).



piątek, 3 stycznia 2014

Wiara czyni cuda, czyli owsiki w mózgu

            Jak to mawiał mój przyjaciel – ja w gusła nie wierzę, ale pod drabiną nie przechodzę! Czasem jednak przekaz jest tak sugestywny, że wiara „w słowo głoszone” przyćmiewa umysł. Na nic wtedy logiczne argumenty, potwierdzone ekspertyzami czy badania mi naukowymi. Wierzę i już! Problem w tym, że czasami różnych bzdur nie można ani potwierdzić, ani zdecydowanie im zaprzeczyć. 
Rumpologia, czyli wróżenie z dupy
             Można wróżyć z kart, wnętrzności zwierząt, fusów kawy, ręki, można też z dupy. Ta „nauka” ochrzczona została jako rumpologia. Pionierami tego nurtu są Amerykanie: Ulf Buck, Sam Amos i numer jeden wśród „uczonych” – Uwaga! Uwaga! - Jacqueline Stallone, matka Sylwka, czyli Rambo vel Rocky.
Obserwacja fałdek, dołeczków i szczelinek na półdupkach ma oferować wgląd w przyszłość człowieka. Lewy półdupek odpowiada za przeszłość, prawy za przyszłość, rowek jest obrazem linii rozdzielającej półkule mózgowe.
              Dupa pełna i okrągła sugeruje, że osoba jest otwarata, szczera i optymistyczna, płaska, że próżna, nastawiona negatywnie i smutna.
              Większość rumpologów pracuje na „obiektach rzeczywistych”, ale nie trzeba ściągać gaci, by uzyskać fachową ocenę dupy. Można strzelić sobie samojebkę i wysłać do Jacqueline Stallone. Swoją analizę wycenia na 125 dolców. Tanio jak barszcz! 
Reklama podprogowa
               Percepcja podprogowa to oddziaływanie na mózg informacji, których świadomie się nie odbiera. Dotyczy bodźców wzrokowych lub słuchowych, które trwają zbyt krótko, by mogły zostać „normalnie” zarejestrowane (w przypadku percepcji wzrokowej oznacza to bodźce trwające krócej niż 0,04 sekundy) albo są zamaskowane innymi bodźcami, które mają wpływać na przetwarzanie innych bodźców.
              Niektórzy uczeni uważają, że bodźce odbierane podczas snu są przetwarzane w podobny sposób. Idea reklamy podprogowej opierała się na wyświetlaniu pojedynczych klatek z reklamami w środku filmów. Wynik – zero jakichkolwiek dowodów, że to działa! Podobnie jak „satanistyczne przesłania” zespołów rockowych, które „usłyszeć” można było puszczając nagranie „od tylu”.
              Reklamy podprogowej nie można mylić z reklamą ukrytą, kiedy to np. jakiś bohater serialu czy filmu „coś tam” trzyma w ręce lub stoi na jakimś tle. 
Cudowna moc piramidy
               Prekursorem „cudownej mocy” piramidy wcale nie był Erich von Daniken, który wszędzie widzi ufoludki, obce cywilizacje i cuda na kiju. Są „uczeni”, którzy twierdzą, że model piramidy może konserwować żywność, ostrzyć żyletki, poprawiać stan zdrowia i wydolność seksualną.
Piramodologia pojawiła się w 1970 r., kiedy to Patrick Flanagan opublikował książkę „Piramida władzy". Opierał się na studiach Antoine Bovisa (radiesteta, właściciel sklepu z artykułami żelaznymi), który po zwiedzeniu Wielkiej Piramidy w Gizie, stwierdził, iż odkrył w niej zakonserwowane zwłoki myszy. Problem w tym, że Antoine Bovis nigdy w Egipcie nie był, a „odkryć” dokonał na modelu piramidy!
Przekonanie o wyjątkowej mocy piramid po śmierci Antoine Bovisa, rozpropagował Czech - Karel Drbal. Opatentował nawet przyrząd do ostrzenia żyletek, oparty na modelu piramidy. Co ciekawe, prawie od razu postanowiono przetestować skuteczność piramid w kontrolowanych warunkach, gwarantujących powtarzalność eksperymentu. Grupa badaczy pod kierownictwem Iris Owen szybko dowiodła, że piramidy ani nie ostrzą żyletek, ani nawet nie konserwują żywności, jednak mit pozotał.
             Podobne doświadczenia powtórzyli całkiem niedawno Pogromcy Mitów i również w tym przypadku nie stwierdzono, by piramida oddziaływała w jakikolwiek sposób na umieszczone w środku lub pobliżu przedmioty.
 
Zaginione lądy – Lemuria, Atlantyda i Kontynent Mu
              Lemuria to hipotetyczny, zatopiony kontynent na Oceanie Indyjskim, nazwany tak przez Philipa Sclatera. Wskazywany był przez XIX-wiecznych darwinistów w celu wyjaśnienia izolacji lemurów na Madagaskarze i występowania skamieniałości ich przodków w Afryce i południowo-wschodniej Azji. Ernst Haeckel, niemiecki darwinista, użył teorii o istnieniu Lemurii dla wyjaśnienia braku skamieniałości „brakującego ogniwa" między ludźmi a małpami, twierdząc że znajdują się one pod morzem.
             W międzyczasie teozofka Helena Bławatska, publikowała swoje teksty o Lemurii, twierdząc, że miała wizje starożytnej, przed-atlantydzkiej Księgi Dzyan. W ten sposób Lemuria stała się w powszechnej świadomości mistycznym, zaginionym kontynentem poprzedzającym Atlantydę i urosła od lądowego pomostu do ogromnego kontynentu w rejonie pasa okołorównikowego, zajmującego większość obszarów Oceanu Indyjskiego i Oceanu Spokojnego. Zdaniem ezoteryków Australia, Oceania i Madagaskar to współcześnie dostępne pozostałości po Lemurii.
             Wszelkie spekulacje na temat tego typu „pomostów lądowych" straciły sens po przyjęciu przez ogół geologów na początku XX w. hipotezy izostazji.
Kontynent Mu, wymyślony został przez Augustusa Le Plongeon (1826 -1908). Prawdopodobnie oparty jest na teoriach dotyczących Lemurii.
             Jest oczywistą oczywistością, iż żyjące tam cywilizacje nie dość, że dorównywały technologicznie obecnym osiągnięciom, to jeszcze je wyprzedzały! Erich von Daniken wie swoje – to były obce cywilizacje! 
Ale to już było!
             Déjà vu to odczucie, że przeżywana obecnie sytuacja wydarzyła się już kiedyś, w jakiejś nieokreślonej przeszłości, że jakby „cofnął się film” z naszego życia.
Niektórzy z parapsychologów twierdzą , że zjawisko déjà vu jest wyzwalane przez „nakładanie się” podobnych zdarzeń występujących jednocześnie w różnych wymiarach, czyli światach rónoleglych. Inni twierdzą, że zjawisko to jest spowodowane intensywnością przeżyć z poprzedniego życia, czyli reinkarnacją.
              Najbardziej prawdopodobna koncepcja zakłada, ze jest to po prostu „zakłócenie” na synapsach, jakby chwilowe „opóźnienie czasowe” analizy i przekazywania bodźców.
 


 

środa, 27 listopada 2013

Diabeł na XVI-wiecznym muralu

             Mieszkające w Milverton (hrabstwo Somerset, Anglia) małżeństwo Angie i Rhodri Powell podczas remontu swojego domu, odkryło XVI- wieczne malowidło na jednej ze ścian. Jest to prawie naturalnej wielkości portret Henryka VIII. 
               Przez przypadek Rhodri Powell spojrzał na odwróconą do góry nogami pocztówkę, przedstawiajacą mural i … dostrzegł diabła. Z rogami i oczami kozy. Szatana zobaczyć można również, gdy na malowidło patrzy się przez odwracający zestaw optyczny. 
 
             Mural prawdopodobnie powstał „dla jaj”, a umieszczony był w jadalni ówczesnego właściciela posiadłości. Był nim archidiakon z Taunton, Thomas Cranmer, który miał tam letnią rezydencję. 






 
             Fachowcy, którzy zajmują się historią sztuki, twierdzą, że w tamtych czasach dość popularne były zabawy z perspektywą. Świadczą o tym choćby zniekształcenia na słynnym portrecie Henryka VIII pędzla Hansa Holbeina (ok. 1540 r.). Być może również oglądano go przez jakiś układ optyczny.




poniedziałek, 21 października 2013

Magia?! To nie cud, to tylko fizyka!

            Czasem wydaje się, że „normalna” fizyka się nie sprawdza, prawa rządzące materią, ulegają jakiemuś zawieszeniu. Nic bardziej błędnego! Nie da się oszukać natury rzeczywistości, człowieka, a szczególnie jego zmysły, można. I nie chodzi tutaj o jakąś iluzję, sztuczki czy zręczność magika. 
 
            Niemożliwe? A jednak! Cała tajemnica, to środek ciężkości układu widelce – wykałaczki. Odpowiednie kąty ustawienia sztućców i wykałaczek (stojąca na szklanym korku nie może być pionowa!) powoduje, że wypada on w osi korka. Voila! 















 
            Podobna zabawa, ale układ nieco rozbudowany. Trochę trzeba potrenować, ale cudu w tym nie ma! 


















 
Chyba nie trzeba tłumaczyć co i jak?





















          Teraz zupełnie z innej beczki! 

 
            Tym razem jest to sprawa rozłożenia ciężaru na jak największą powierzchnię (zmniejsza się w ten sposób ciśnienie!). Oczywiście zawsze istnieje wartość krytyczna dla danego ciężaru (ciężar/powierzchnia). Takie rozwiązania, może nie tak obrazowe i zaskakujące, są znane od tysiącleci! Kilka przykładów – rakiety śnieżne, narty, sanki itp.













 
           Jogin? Gdzież tam! Znów to samo – rozłożenie ciężaru na odpowiednio dużą powierzchnię. Stąd też gwoździ musi być jak najwięcej! 










            Złudzenie optyczne + odpowiedni kąt fotografowania! Dla jasności – można kombinować z gęstością wody przez rozpuszczenie jakiś dodatków (np. sole), by uzyskać większy kąt załamania światła. 
             Zadanie domowe. Jak ustawiono te szklanki?
             Podpowiedź – cała tajemnica to... kartonik na stole!