kontakt

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2014

Kto nie ryzykuje, w Rawiczu nie siedzi...

            Rosyjski fotograf Witalij Raskalow, zainicjował modę na … trudno to nawet zdefiniować. Nielegalnie dociera do niedostępnych miejsc, by strzelić spektakularne fotki. 

 

 
            Wykonanie takich zdjęć to skrajne ryzyko, nawet niebezpieczeństwo śmiertelnego wypadku. O karach finansowych w przypadku „wpadki” nie warto wspominać! Wygląda na to, że są to samojebki, gdyż nie ma mowy o współautorach zdjęć. 
            Na naśladowców długo nie musiał czekać. Jedną z nich jest Lucinda Grange, która jeździ po całym świecie, fotografując nie tylko ze szczytów niedostępnych budynków, mostów, czy piramid, ale również z nieodkrytych podziemi wielkich metropolii.

  Chrysler Building – wieżowiec znajdujący się w Nowym Jorku w dzielnicy Manhattan
  Carpe Diem - wieżowiec znajdujący się w Paryżu
  Na szczycie Times Square w Nowym Jorku
  Most Transporter w Newport w Walii
  Most Manhattan w Nowym Jorku
  Most Forth Rail w Szkocji
  Podziemia Londynu
            Adrenalina rośnie! Im większe ryzyko, tym większa sława w necie. A to kusi! Jedno jest pewne – któryś z tych ryzykantów prędzej czy później otrzyma nagrodę Darwina! Pewne jak w banku!







 

wtorek, 15 kwietnia 2014

Natura kontra złom wojenny

             Oblężenie Leningradu (obecnie St.Petersburg) w czasie II wojny światowej przez wojska niemieckie, trwało 2,5 roku - od 8 września 1941 do 27 stycznia 1944 roku - pochłonęło około 1,5 miliona ofiar po stronie radzieckich mieszkańców miasta. Większość zmarła z głodu.
            Na tzw newskim skrawku ( newskij płatok ) ,czyli na przyczółku wielkości 1500x800 metrów, z którego dowództwo Frontu Leningradzkiego próbowało bez przerwy wyprowadzać ataki, wg oficjalnych danych poległo 240 tysięcy Rosjan. Niemcy tylko dostarczali amunicję i co jakiś czas wymieniali zmęczone strzelaniem załogi.
           Ślady wojny pozostały w tym miejscu do dzisiaj. Natura przyjęła je i specyficznie „oswoiła”. Jej cichy protest jest przejmujący w swej wymowie. 
 Karabin Mannlicher Carcano z około 1891 r. 
  Pistolet Maxim z 1930 r. 
  Granat wewnątrz drzewa
  Porzucone hełmy 
  Jeszcze jeden hełm
  75-milimetrowy pocisk z pistoletu sygnalizacyjnego pochłonięty przez drzewo


Saperka wbita w pień drzewa


















          
        
         
              Według niektórych szacunków w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej zginęło ponad 14 milionów radzieckich żołnierzy i około 6 milionów ludności cywilnej.



wtorek, 18 marca 2014

Dezodorant i sztuka

             Amerykański mikrobiolog i fotograf Zachary Copfer w bardzo niecodzienny sposób sportretował gwiazdy „małego ekranu”. Jako podstawowe tworzywo posłużyły bakterie pobrane spod pachy. Cały „proces twórczy” nie do końca jest ujawniony. Wiadomo, że baterie zostały pobrane za pomocą wacika, potem nałożone na standardową fotografię, przekształconą w półtony.
              Następnie poddawana jest ona specjalnemu promieniowaniu, by „wypalić” bakterie. Caly proces trwa około 48 godzin, a jego wynalazca nazwał go „Bacteriography”. 
                Projekt jest częścią przedsięwzięcia Big Bang Fair, organizowanego w Birmingham (Anglia), które ma na celu zaciekawienie dzieci nauką i techniką.
               Ciekawy jestem, ile trwa „hodowla” bakterii pod pachą! Nieopatrzne użycie dezodorantu niszczy całą sztukę, dosłownie, w zarodku.




niedziela, 16 marca 2014

Bezbronny czy „bronny” Majdan?

            Angielski fotograf-dokumentalista Tom Jamieson wykonał niezwykłą serię zdjęć na kijowskim Majdanie. W ogólnej opinii fachowców duże szanse na zdobycie nagrody Word Press Photo będą miały fotografie walk między protestującymi, a ukraińskimi siłami MSW. Tom Jamieson miał inny pomysł. Uwiecznił broń, najczęściej domowej roboty, którą mieli z sobą demonstranci. 
 
               Broń w rękach właścicieli (za ich zgodą) została sfotografowana na czarnym tle, które fotograf i jego asystent rozstawiali na Majdanie. Zdjęcia powstawały na zewnątrz placu, w zajmowanych budynkach, zwykle w godzinach porannych lub o zmierzchu, aby zachować spójność oświetlenia w całym cyklu fotografii.
              Większość broni była podpisana nazwiskami właścicieli lub nazwami ich rodzinnych miejscowości, inne były ozdobione symbolami religijnymi lub obrazkami, które przedstawiały np. Janukowycza za kratkami. Właściciele tych „urządzeń” byli z nich bardzo dumni.
             Tom Jamieson spędził na Majdanie dwa tygodnie, teraz wybiera się na Krym.
            Jakoś dziwnie wygląda mówienie i demokracji i pokojowej demonstracji wobec takich „narzędzi”.


piątek, 14 marca 2014

Jeszcze są piękne

             Kanadyjski fotograf, Lincoln Clarkes, jest autorem serii zdjęć kobiet uzależnionych od heroiny. Spojrzał na nie niecodziennie, są to jakby portrety kobiet jakie mijamy na ulicy.
Ich nałóg zdradzają przede wszystkim oczy.
             Lincoln Clarkes projekt realizował przez pięć lat, sfotografował ponad 400 kobiet w dzielnicy Downtown Eastside w Vancouver. Jego zdjęcia były również wykorzystane do identyfikacji ofiar seryjnego mordercy. Uważa się, że więcej niż 30 kobiet zostało zamordowanych przez Roberta Picktona, który zaprzyjaźniał się z narkomankami, a następnie je zabijał.

 
 
 
               Za pozowanie Lincoln Clarkes oferował kobietom 5 dolarów, papierosy i soki. Czasem proponował im także bilet autobusowy w jedną stronę, aby wyjechały. Liczył, ze w ten sposób zerwą ze środowiskiem narkomanów. Szacuje się, że w dzielnicy Downtown Eastside w Vancouver, żyje ponad 10 tysięcy uzależnionych osób.
 
 
 
 
 
               Praca na projektem była dla niego traumą. „Wiedziałem, że nie mogę im pomóc... Nie mogłem być ich spowiednikiem, ich lekarzem. Nie mogłem ich uratować. Każda kobieta miała swoją historię, którą próbowałem opowiedzieć niemym językiem fotografii. Ludzie z innych dzielnic nie chcą widzieć o istnieniu tych kobiet – teraz spojrzą im w oczy" - powiedział fotograf.









środa, 5 marca 2014

Fotka ze słoniem

            Obok samojebek największym powodzeniem cieszą się fotki pstrykane na zasadzie - „Byłem tu. Tony Halik”. Czasem na „pstrykaczy” czekają zupełnie niespodziewane niespodzianki. No i fajnie! Udało mi się „ładnie” napisać, tak jakby były „spodziewane niespodzianki”. Fachowo nazywa się to pleonazm, po naszemu „masło maślane”. Ale ad rem, czyli „do jaja”!
            Niecodzienną przygodę przeżyły turystki Lisa Marie Winther z Norwegii, Deb Sulzbergera z Australii oraz Jane Burnett, Nicky Walker i Sarah Daly z Wielkiej Brytanii. Poprosiły o pstryknięcie pamiątkowej fotki w rezerwacie przyrody w Imire (Zimbanwe), gdzie pracowały jako wolontariuszki.
           Do zdjęcia pozował również 7-tonowy słoń, który jakby nic, stanął sobie za niczego nieświadomymi turystkami. 
              Jego kumpel nie chciał być gorszy i po chwili również wszedł w kadr.
Zdjęcia zrobił 24-letni Szwed, Marcus Soderlund, który także w tym rezerwacie pracował jako wolontariusz.
             Słonie były bardzo przyjacielskie, nic nikomu się nie stało.


środa, 18 grudnia 2013

Szarganie świętości, czy fuck pokazany śmierci

              Joel-Peter Witkin jest amerykańskim fotografem mieszkającym w Albuquerque w Nowym Meksyku. Jego prace często dotyczą takich tematów jak śmierć, jest to wręcz fascynacja. W kadrach pojawiają się zwłoki, w kontrze z postaciami rodem z surrealistycznych majaków (np. krasnoludy). Na zdjęciach pojawiają się również transseksualiści, hermafrodyci czy ludzie fizycznie zdeformowani. Witkin często przetwarza archetypowe motywy sztuki, mitologii czy religii, wszystko w duchu turpizmu, skrajnej brzydoty. 
               Przykładem może być choćby „Leda z łabędziem”. Jego ulubionym artystą jest Giotto. 
               Joel-Peter Witkin urodził się w 1939 roku w Brooklynie, jego brat bliźniak - Jerome - jest malarzem. Rodzice szybko się rozwiedli, powodem był zgrzyt religijny. Ojcem chłopców był litewski Żyd, matką Włoszka, zagorzała katoliczka. Nie mogli się porozumieć w jakiej wierze wychowywać dzieci.
              W dzieciństwie Joel-Peter Witkin był świadkiem śmiertelnego wypadku samochodowego, widok martwej dziewczynki stał się dla niego traumą na całe życie.
             Fotografować zaczął w wieku 11 lat, a sukces osiągnął już w 1956 r. Jedna z jego prac trafiła do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku. W tym czasie portretował głównie ludzi z marginesu społecznego. Pięć lat później zaciągnął się do wojska, gdzie służył trzy lata. Jego zadaniem było udokumentowanie samobójstw i śmiertelnych wypadków żołnierzy. Na początku 70. lat, został przyjęty do słynnej sztuki szkoły Cooper Union w Nowym Jorku i studiował rzeźbę, jednocześnie jako utalentowany poeta otrzymał stypendium na Uniwersytecie Columbia. Po ukończeniu studiów przeniósł się do Nowego Meksyku. 
 



              Jego prace są czarno-białe, a stylizacja czasami szokuje. Sam artysta twierdzi, że w ten sposób pokazuje „odczłowieczenie” śmierci. Stała się ona czymś „zmiatanym pod dywan”, wstydliwym i bez szacunku. Kiedyś ludzie umierali w domu, w otoczeniu rodziny, teraz najczęściej w szpitalach, w osamotnieniu. Zanika kulturowy związek między życiem a śmiercią i cierpieniem.
            Odpierają zarzuty profanacji zwłok mówi, że fotografuje ciała bezimienne, których tożsamości w kostnicach nie można ustalić. Do zdjęć pozują mu również żywi ludzie, wtedy im po prostu płaci.
           Efekt końcowy starych zdjęć uzyskuje przez obróbkę negatywu, potem pozytywu i specjalne techniki druku.