kontakt

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narkotyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą narkotyki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 marca 2014

Jeszcze są piękne

             Kanadyjski fotograf, Lincoln Clarkes, jest autorem serii zdjęć kobiet uzależnionych od heroiny. Spojrzał na nie niecodziennie, są to jakby portrety kobiet jakie mijamy na ulicy.
Ich nałóg zdradzają przede wszystkim oczy.
             Lincoln Clarkes projekt realizował przez pięć lat, sfotografował ponad 400 kobiet w dzielnicy Downtown Eastside w Vancouver. Jego zdjęcia były również wykorzystane do identyfikacji ofiar seryjnego mordercy. Uważa się, że więcej niż 30 kobiet zostało zamordowanych przez Roberta Picktona, który zaprzyjaźniał się z narkomankami, a następnie je zabijał.

 
 
 
               Za pozowanie Lincoln Clarkes oferował kobietom 5 dolarów, papierosy i soki. Czasem proponował im także bilet autobusowy w jedną stronę, aby wyjechały. Liczył, ze w ten sposób zerwą ze środowiskiem narkomanów. Szacuje się, że w dzielnicy Downtown Eastside w Vancouver, żyje ponad 10 tysięcy uzależnionych osób.
 
 
 
 
 
               Praca na projektem była dla niego traumą. „Wiedziałem, że nie mogę im pomóc... Nie mogłem być ich spowiednikiem, ich lekarzem. Nie mogłem ich uratować. Każda kobieta miała swoją historię, którą próbowałem opowiedzieć niemym językiem fotografii. Ludzie z innych dzielnic nie chcą widzieć o istnieniu tych kobiet – teraz spojrzą im w oczy" - powiedział fotograf.









wtorek, 4 lutego 2014

Marycha na obiad i kolację

              Sinsemil.la to projekt zakładający powstanie sieci undergroundowych restauracji, serwujących dania przyrządzane z użyciem marihuany. Pierwsza ma powstać w Nowym Jorku, a kolejne w innych miastach. Marycha ma „balansować” i „wygładzać” smak potraw, które przyrządzane będą na kilka sposobów.
              Jednym z nich jest wędzenie na zimno dymem z blanta lub fajki (czasem w specjalnym piecu), innym dodawanie konopi jako posypki - na surowo, a w kolejnym w postaci marmolady. Nazwa projektu nie jest przypadkowa. Sinsemilla to sposób hodowli żeńskich krzaczków konopi, bez udziału pyłku roślin męskich. Kwiaty są wtedy gęstsze i bardziej bogate w kannabinoidy, odpowiedzialne za haj po wypaleniu skręta.


 
                Serwowane mają być szparagi, ryby, ale zjeść będzie można również rozmaite, „tradycyjne” dania mięsne. Przepisy objęte są tajemnicą, ale kucharze zapewniają, że chodzi o wykwintne jedzenie, a nie o pospolite ujaranie się lub pochłonięcie krzaków konopi z korzeniami.
               Jak na razie marihuana legalna jest w stanach Kolorado i Waszyngton, wydaje się tylko kwestią czasu, gdy i inne stany pójdą tą drogą.
              Smacznego!



wtorek, 19 listopada 2013

Przymusowy odwyk pięcioletniego chłopca

            5-letni obecnie Indonezyjczyk Aldi Rizal, mieszkający z rodzicami w biednej wiosce na Sumatrze, zaczął palić w wieku 2 lat. 
               Dziennie „kopcił” dwie paczki, a gdy sprawa przez net obiegła świat, zainteresował się tym rząd Indonezji i skierowano go na przymusowy odwyk. Jest to częścią większego programu, gdyż w tym kraju taki przypadek nie jest odosobniony. Szacuje się, że jedna trzecia dzieci próbuje palić przed ukończeniem dziesięciu lat życia.
              Aldi uczestniczył w dwutygodniowych zajęciach terapeutycznych w Dżakarcie, gdzie psychiatrzy i psychologowie pracowali z nim i jego matką. 
             Pojawił się jednak inny problem. Gdy chłopiec przestał palić, pochłania olbrzymie porcje wysokokalorycznego jedzenia, głównie fast foodów i tłuszczowych przekąsek. Potrafi wypić trzy puszki skondensowanego mleka dziennie! 
               Terapia polegała głównie na zabawie, zachęcano Aldiego do aktywności fizycznej, ale jak na razie skutki są mizerne. Chłopiec waży stanowczo za dużo, prawie 24 kg, a powinien w granicach 17 – 19 kg. Zalecono mu specjalną dietę, ale nie rygorystyczną, czego ma dopilnować matka. Jedzenia Aldi domaga się w podobny sposób jak papierosów. Na odmowę reaguje płaczem i napadami złości.
               Co pewien czas chłopiec musi się zgłaszać na kontrolę, by stwierdzić, czy sobie nie popala.           Lekarze twierdzą, ze waga Aldiego może się unormować, gdy zacznie zdecydowanie rosnąć.
               Paradoksem jest fakt, że wielu ludzi, wiedząc o jego uzależnieniu, nadal częstuje go papierosami. Jak na razie jakoś się trzyma!

sobota, 16 listopada 2013

Gehenna kobiet Kadafiego – gwałty, pobicia, tyrania

             Muammar Kadafi sprawował w Libii władzę absolutną w latach 1969 – 2011. Miał swoje „kokainowe odloty”, pił jak smok, ale jego „pasją” były … kobiety. Tutaj nie było przebacz, jak mu się jakaś spodobała, lądowała w jego apartamentach. A że „zboczek” był niego dokładny, przeżywały gehennę. 
              Nawet jego osobista ochrona składała się z atrakcyjnych kobiet. Były świetnie wyszkolone, uczyły się walki wręcz, latania na odrzutowcach, a jako broń mogło im służyć dosłownie wszystko. Gdy je rekrutowano, obowiązkowo musiały być dziewicami, potem były poddawane żeńskiej formie obrzezania i stanowiły „pogotowie seksualne” dla dyktatora i jego synów (miał ich siedmiu). Były gwałcone i poniewierane, ze strachu milczały i zgadzały się na wszystko. 
               Towarzyszyły mu zawsze i praktycznie wszędzie.
               Kadafi dbał o swoje zdrowie, jak mało kto. To była jego obsesja. Gdziekolwiek się udał, towarzyszyło mu pięć ukraińskich pielęgniarek. Nazywały go „Tatusiem” i na nie narzekały na swoją pracę.
  Ulubienicą satrapy była Galyna Kolotnyskaya i ona najczęściej towarzyszyła mu w podróżach. Po śmierci dyktatora, podobnie jak jej koleżanki, chwaliła sobie pracę u Kaddafiego - „dawał nam pieniądze, jedzeni i dobre życie”.
Wybierając się w podróż zagraniczną, Kadafi zawsze życzył sobie „damskiego towarzystwa”. Podczas jednej z wizyt we Włoszech, u kumpla Sylvio Berlusconiego, zażyczył sobie 500 młodych Włoszek. Podczas podróży do Francji, w 2007 roku, był bardziej wymagający, gdyż na liście życzeń znalazło się …1000 pięknych Francuzek. Na wszelki wypadek zabierał z sobą również „swoje” modelki, około 20. 
Ostatnio ukazała się książka „Harem Kadafiego”, napisana przez francuską dziennikarkę Annick Cojean, która wysłuchała zwierzeń kobiety o imieniu Soraya (bardzo podobna do Angeliny Jolie). U boku dyktatora przeżyła siedem lat gwałtów, pobić i poniżania.
Jej gehenna zaczęła się niewinnie. Gdy miała 15 lat (2004 r.) 62-lerni wówczas Muammar Kadafi odwiedził jej szkołę, w swoim rodzinnym mieście Syrta, na wybrzeżu Morza Śródziemnego 350 mil na wschód od Trypolisu. Soraya została wytypowana, by wręczyć mu kwiaty, co uznano za wyróżnienie.
Następnego dnia przyjechał po nią samochód z trzema kobietami z ochrony „wodza”. Załadowano ją do środka i mimo protestów matki, wywieziono na pustynię, do jednego z ośrodków wypoczynkowych Kadafiego.





Ledwie na nią spojrzał, bawiąc się pilotem od telewizora. - „Przygotujcie ją!” - warknął.
Dziewczyna została ogolona, zmierzono ją dokładnie i zważono, pobrano również próbkę krwi do badania. Nakazano założyć springi, sukienkę z dużym dekoltem, na twarz nałożono gruby makijaż i wepchnięto do pokoju Kadafiego. Próbowała uciec, ale jedna z ochroniarek powiedziała jej, że takimi „fochami” tylko pogorszy swój los. Potem praktycznie uwięziono ją w jakieś zatęchłej piwnicy w Trypolisie, gdzie pilnowana przez strażniczki czekała, kiedy dyktator „będzie miaił ochotę”.
Napędzany kokainą, whisky, nikotyną i Viagrą Kadafi seks traktował nie tylko jako przyjemność, ale jako pokaz swojej „mocy”. Upokorzenie ofiary było dla niego sadystyczną przyjemnością. Ponoć libijski „supersamiec”, od czasu do czasu, lubił się zabawiać z młodymi chłopcami.
Sadystyczne skłonności Kadafiego były tajemnicą poliszynela. Jednak żaden z przywódców świata nie zareagował, bo i jak? Woleli schować głowę w piasek, udawać, że niczego nie widzą, nie słyszeli, sprawę zamieść pod dywan.
Soraya była tylko jedną z tysięcy młodych libijskich dziewcząt i kobiet, które zostały porwane ze szkół, domów i pracy, a potem zmuszone przez Kaddafiego do usług seksualnych. Żony i córki osób, które coś znaczyły, zmuszał do seksu szantażem, albo sypał kasą. To działało czasem skuteczniej niż groźby.
Niektóre kobiety porywał nawet podczas ceremonii ślubnych, demonstrując swoją praktycznie nieograniczoną władzę.
            Obecnie Soraya ma 20 lat, ale jak sama twierdzi, ciało starej kobiety. Pali 60 papierosów dziennie i nie może się psychicznie pozbierać.

 

 
 

piątek, 25 października 2013

Ćpasz? Zobacz jak będziesz (jeśli przeżyjesz) wyglądać

              Od 2004 r. w Internecie biuro szeryfa hrabstwa hrabstwa Multnomah w stanie Oregon (USA) publikuje policyjne zdjęcia narkomanów, dokumentując jak zmienia się ich twarz na przestrzeni lat. Seria zdjęć nosi tytuł „Faces of Meth" (twarze meth), co wiąże się z metamfetaminą. W Polsce występuje rzadko, jednak jest to popularna substancja w Czechach i na Słowacji (pervitin). W USA jest równie popularna jak w Polsce zwykła amfetamina, jest tam również dostępna jako lek w celu leczenia ADHD i otyłości pod nazwą handlową Desoxyn.


              Uzależnieni tracą zęby, straszliwie chudną, cera ich jest szara, drapią się do krwi, powodując trudno gojące się rany.
              Fotografie pokazują pierwsze aresztowanie użytkownika narkotyków, a obok drugie, wykonane później, gdy osoba jest wyraźnie uzależniona.
              Każda z nich opisała swoją drogę do twardych narkotyków (heroina, kokaina, metafetamina) i ma to być przestrogą dla innych. Najczęściej zaczynali w szkole, pewni swego „panowania” nad używkami, od alkoholu i marihuany.
             Zdjęcia wykonano w nadziei, że staną się ostrzeżeniem dla młodych ludzi, którzy może głęboko się zastanowią sięgając po dowolny narkotyk. Jest to bowiem droga ku śmierci.


czwartek, 26 września 2013

W tym szaleństwie jest metoda! Cynizm czy realizm?

            Janusz Korwin-Mikke, stojący na czele Nowej Prawicy, jest politykiem najdłużej popierającym zniesienie absurdalnych przepisów antynarkotykowych w Polsce. Jego stanowisko w tej sprawie jest niezmienne od ponad dwudziestu lat, a dotyczy głównie „marychy”. Przez ten czas dał się poznać, jako bezkompromisowy obrońca wolności osobistej i gospodarczej, tak bardzo w praktyce kwestionowanych i łamanych.
            W zasadzie, by niczego nie przekłamać, warto zacytować słowa Janusza Korwin-Mikke.
  „Powiedzmy, że jutro Władzuchna w łaskawości swej postanowi, że codziennie każdemu będzie dawać za darmo wiązkę trawki. Wolne Konopie byłyby zachwycone. My – wściekli.
I to aż z trzech powodów:
1) Bo nadal istnieje (i umocnił swoją pozycję!) KTOŚ, kto może mi POZWOLIĆ – a więc i NIE POZWOLIĆ – ma jedzenie, picie, palenie, wąchanie - tego, na co ja mam ochotę.
2) Bo KAŻDEMU – a więc i nieletnim bez zgody i wiedzy rodziców.
3) Bo „za darmo” - czyli z kieszeni podatników (także i tych, którzy palenie marijuany surowo potępiają!)
Chyba różnica – zasadnicza – jest jasna?
Na Wolne Konopie możemy liczyć tylko w jednej sprawie. I na ich poparcie, oczywiście, liczymy. Po prostu: mamy wspólny interes.
Oni chcą ćmić gandzię – my: zmieniać Polskę!”
               Nic dodać nic ująć! Szczere do bólu postawienie sprawy! Nie ma tu rozmydlenia i zakulisowych „dogadywań”. Zresztą Janusz Korwin Mikke od dawna wpisuje się w hasła z 1968 r. rzucane na paryskiej Sorbonie – Zabrania się zabraniać!
              Nawet Janusz Palikot wygląda przy takim dictum bezbarwnie. Tak naprawdę podpiera się tezami o nieszkodliwości jarania, bez żadnej społeczno-politycznej wizji.